Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Bądź wola Twoja (M. Hydzik)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Bądź wola Twoja (M. Hydzik)

2016-07-01 01:21

Do napisania tego artykułu sprowokował mnie jeden z SMS-ów jaki otrzymałem z okazji moich urodzin od jednego z pastorów (który uważa się za mojego syna duchowego). Napisał: "Pastorze, twoja postawa w tej uciążliwej chorobie jest dla mnie takim samym zbudowaniem, jakim była Twoja służba". Nigdy aż dotąd nie zdawałem sobie sprawy, że postawa wobec choroby może być dla kogoś zbudowaniem

Swego czasu pewien ateista powiedział: "Wy chrześcijanie jesteście pełni obłudy, bo dopóki jesteście młodzi i zdrowi chętnie mówicie i śpiewacie o niebie i udajecie, że za nim tęsknicie, ale gdy stajecie w obliczu śmierci, zachowujecie się tak, jakbyście za wszelką cenę chcieli pozostać tu, na ziemi."

Czytając to przypomniałem sobie pewną ewangelizację, podczas której na wezwanie wyszło do przodu parę osób, by modlić się o różne potrzeby. Podchodziłem do każdej z nich pytając o co mam się pomodlić. W końcu podszedłem także do starszego mężczyzny i zadałem mu to samo pytanie. W odpowiedzi usłyszałem: "Mam już 90 lat, ale chciałbym pożyć jeszcze przynajmniej 10 lat". Przyznaję, że znalazłem się w ogromnym problemie. Zastanawiałem się, o co się modlić z tym człowiekiem. Przecież Biblia mówi, że Boża granica wieku to lat 70, w ostateczności 80, a on chce 100 lat. Nie pamiętam dokładnie, co mu odpowiedziałem, ale to uzmysłowiło mi jakim problemem dla niektórych ludzi jest starzenie się i zbliżanie się do granicy życia na tej ziemi. Daj Boże, abyśmy doszli do takiej bliskości z Panem, abyśmy mogli powiedzieć za apostołem Pawłem: "Albowiem dla mnie życiem jest Chrystus a śmieć zyskiem". Pisząc to muszę wspomnieć o pewnej starszej siostrze z Równi, którą odwiedziłem zaraz po jej powrocie ze szpitala. Użalała się, że zrobiono jej krzywdę, ponieważ spodziewała się, że po znojach codzienności będzie już odpoczywać u Pana, a tymczasem lekarze znowu przywrócili jej świadomość i musiała wrócić do domu.

Rozmyślając nad tym dochodzę do wniosku, że ludzi można podzielić na takich, którzy przez całe życie albo przez jakąś jego część drżeli przed śmiercią (Hebr 2,15) i na takich, którzy, jak wspominany apostoł, uważają, że w ostateczności śmierć jest zyskiem.

Do tych pierwszych niewątpliwie należał król Hiskiasz. Jego historię znajdujemy w 2 Księdze Kronik w rozdziałach od 29 do 32. Był on królem wyróżniającym się prawością. Na tle innych świeci jak słońce w zenicie. Ale ponieważ każdy kiedyś musi umrzeć i to niezależnie od tego, kim był za życia i on dowiedział się, że wolą Bożą jest, aby był już u Niego. Jak sądzicie, na wieść o tym, jakiej postawy powinniśmy się spodziewać ze strony Hiskiasza? Czyż Hiskiasz nie mógł się spodziewać błogosławieństwa po tak prawym życiu i służbie? Oczywiście, że mógł! Tymczasem Hiskiasz, wbrew temu, na wieć o tym, że umrze, wpadł w panikę. Histeryzował. Myślę, że sam Bóg był zdziwiony tym, że Hiskiasz nie chciał do Niego przyjść. Pozwolił więc, i to nawet wbrew swojej woli, żyć dłużej panikującemu Hiskiaszowi. W przedłużonym życiu Hiskiasz popełnił tyle błędów, iż według mnie wcześniejsze odejście - wtedy gdy Bóg tego chciał - byłoby zyskiem, a nie stratą.

Przykład ten uczy nas wielu prawd. Po pierwsze, uczy nas pokornego przyjmowania woli Bożej, niezależnie od tego, czy ona się nam podoba, czy nie. Jeśli się nam nie podoba, to spróbujmy sobie uzmysłowić, że Jego drogi są wyższe niż drogi nasze, a myśli Jego doskonalsze niż nasze myślenie (Iz 55,8-9). O, iluż problemów uniknęłyby dzieci Boże, gdyby w sytuacji, która się im nie podoba, mogły pokornie schylić głowę i powiedzieć, jak Jezus w Getsemane: "Ojcze... nie moja, lecz twoja wola niech się stanie" (Łuk 22,42) i zaufać Bogu, że On we wszystkim działa ku dobremu z tymi, którzy Go miłują (Rzym 8,28). Po drugie, przykład Hiskiasza uczy nas, że wywieranie presji na Bogu rodzi zwykle cierpki owoc. Zdumiewający jest fakt, że Bóg w niektórych przypadkach ulega wywieranej na Nim presji, ale zwykle źle się to kończy.

Kiedyś w pewnym domu płacząca matka opowiadała mi wydarzenie z jednym ze swoich synów. Tuż po urodzeniu niespodziewanie zachorował, jego ciałko stało się sine i ledwo oddychał. Uświadomiła sobie, że to już koniec, że umiera. Wzięła go więc na ręce i kłóciła się z Bogiem nie zgadzając się z Jego decyzją. Po chwilowym zmaganiu się z Bogiem i buntowaniu się przeciwko Jego decyzji chłopiec jakby ożył, wróciła mu żywotność, a wysoka temperatura opadła. Po kilkunastu latach, gdy chłopiec stał się już dorosłym mężczyzną zaczął pić, miał problemy z prawem, kradł, siedział w więzieniu, rozwiódł się i sprawiał rodzicom wiele bólu. Płacząc kiedyś w modlitwie na kolanach matka ta uskarżała się przed Bogiem na swój los, wówczas Bóg przypomniał jej owo wydarzenie sprzed wielu lat. Powiedziała mi więc: żałuję, że wtedy nie zgodziłam się z Bogiem, bo nie miałabym tyle udręki, a poza tym byłby u Pana. Niestety o ile mi wiadomo, syn ten umarł nie pojednany z Bogiem.

Izraelowi dość często zdarzał się wymuszać na Bogu swoją wolę, ale skutki były także zawsze tragiczne. I tak np. w 4 Mojżeszowej rozdział 11 opisuje szemranie ludu z powodu braku mięsa. Szemranie to wymusiło na Bogu zesłanie przepiórek, choć na ówczas nie było to wolą Bożą. Gdy Izrael osiadł już w Kanaanie, domagał się ustanowienia nad sobą króla. To żądanie jest opisane w 8 rozdziale pierwszej Księgi Samuela, ale opisuje też tragiczne konsekwencje, które po tym nastąpiły.

Przeciwnym przykładem niż te opisane wyżej, jest przykład Elizeusza. W 2 Księdze Królewskiej czytamy, że Elizausz "zapadł na chorobę, na którą miał umrzeć". Nie zauważamy jednak w jego postawie żadnej histerii, ani wywierania presji na Bogu, by zmienił swoją decyzję i przedłużył mu życie. Spokojnie oczekiwał na dalszą wolę Bożą. W godzinach poprzedzających śmierć przekazał królowi Joaszowi proroctwo, jakiego aż do tej pory nie wygłosił.

Czasem odnoszę wrażenie, że dzieci Boże i ja także, wymuszamy dość stanowczo naszą wolę nie licząc się natomiast z wolą Bożą. Niech dobry Bóg da swemu ludowi więcej pokory, by uwzględniały wolę Bożą. Nie poddawanie się woli Bożej jest bowiem wyrazem braku zaufania do Boga i wiary w Jego mądrość i dobroć.

Pastor senior Michał Hydzik