Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Córka faraona (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Córka faraona (B. Wrzecionko)

2017-10-28 14:43

W poprzednim artykule zacząłem rozważanie na temat słuchania i WYKONYWANIA Bożego Słowa. Czytanie, słuchanie Słowa jest czymś podstawowym w życiu każdego chrześcijanina. Tak jak nie da się żyć bez jedzenia, tak samo w duchowym sensie niemożliwym jest, by żyć bez karmienia się Bożym Słowem. Ale Biblia wyraźnie ostrzega, że samo czytanie - bez wprowadzania tego w czyn - jest niebezpieczne, bo po pierwsze nie ma z tego żadnego trwałego duchowego efektu, a po drugie stwarza fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jezus kończąc Kazanie na Górze, jakże bogate w treść, daje obraz dwóch budowniczych. Jezus jakby czyni podsumowanie całego Kazania, mówiąc: tyle usłyszeliście, tyle słowa przyjęliście, ale na nic to się nie przyda jeśli tego nie wprowadzicie w codzienne życie. Każdy kto słucha słów moich, lecz nie wprowadza ich w życie, ten jest podobny do człowieka niemądrego, który buduje swój dom na piasku. Przyszła ulewa, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, a on zawalił się i zostało po nim tylko wielkie rumowisko (Mt 7,27 BWP).

Jakież niebezpieczeństwo – ten człowiek budując dom nie czuł zagrożenia, nawet kiedy go wybudował, być może w nim zamieszkał, wciąż czuł się bezpiecznie, ale to było złudne, upadek przyszedł. Z tego wynika, że cały ten proces może trwać nawet latami. Budowanie, później mieszkanie, cały czas lekceważąc brak właściwego fundamentu, to obraz życia człowieka, chrześcijanina, Bożego dziecka, który idzie za Bogiem, karmi się Słowem, ale lekceważy fakt, że pozostaje tylko słuchaczem oszukującym samego siebie, a nie jest WYKONAWCĄ. Wcale nie chodzi tutaj tylko o ludzi, którzy tak traktują całe Słowo, wystarczy że mamy dziedziny życia w których Bóg mówi do nas, a my słuchając nie reagujemy.

Życie króla Salomona dokładnie pasuje do powyższego opisu, jest ono dla nas ogromnym ostrzeżeniem, że oto można kochać Pana, mieć serce dla Boga, poświęcać czas, gorliwość na Jego pracę, stawiać Boga na pierwszym miejscu, być Mu oddanym – a ciągle mieć dziedziny nieposłuszeństwa względem jasnych wymagań Słowa Bożego!

Przecież Salomon z całego serca pragnął Boga i Jego mądrości, by wiedzieć co jest dobre, a co złe. Bóg ukazał mu się we śnie i powiedział, Proś, co mam ci dać. Salomon otrzymał serce rozumne… by rozróżniać między złem a dobrem, ale Bóg dodał ostrzeżenie, A jeżeli chodzić będziesz moimi drogami, przestrzegając moich ustaw i przykazań, jak chodził Dawid, twój ojciec, przedłużę twoje dni. Salomon usłyszał potężne kazanie od samego Boga! Brzmiało mu także w uszach kazanie jego ojca Dawida, jak również przykład grzechu ojca i sądu za to. Dawid ostrzegał, Przestrzegaj wiernie służby Pana, Boga swego, i chodź jego drogami, przestrzegając jego ustaw, jego przykazań, jego praw i jego ustanowień, jak są zapisane w zakonie Mojżeszowym.

Salomon znał Słowo. W wyniku tego wszystkiego, co Bóg mu objawił, napisał ponad tysiąc pieśni i trzy tysiące przypowieści! W tych przypowieściach sam ostrzegał przed zgubnym wpływem obcych kobiet: W końcu jest gorzka jak piołun, ostra jak miecz obosieczny. Jej nogi schodzą do śmierci, jej kroki zdążają do krainy umarłych (Przyp 5,4-5). Och, jak dobrze on znał Słowo! Jak dobrze głosił to innym. Przywódcy świata przychodzili do niego po radę. Chociaż był mądry, rozsądny i miał błogosławieństwo Boże, to jednak w pewnych dziedzinach nie był posłuszny Słowu. Znał Go doskonale, było na jego ustach, ale Go NIE WYKONYWAŁ i to krok po kroku doprowadziło jego życie do tragedii, mówiąc obrazem z Ew. Mateusza zostało po nim tylko wielkie rumowisko.

Salomon zrobił początkowo jeden krok nieposłuszeństwa, który właściwie zmienił go w konsekwencji w zatwardziałego, odpornego na Słowo i opanowanego żądzą człowieka. Początkowo uważał to za niewielkie odstępstwo, kiedy wziął sobie za żonę córkę faraona; dla niego było to małżeństwo dla korzyści. „Wziął córkę faraona za żonę i sprowadził ją do Miasta Dawidowego” (1 Kr 3, 1). Ona była tą obcą kobietą, przed którą sam ostrzegał w swoich przypowieściach, kobietą, której kroki prowadzą do piekła!
Jeden grzech, z którym się nie rozprawił, spowodował, że jego serce coraz bardziej oddalało się od Boga, aż w końcu zupełnie stało się zimne i opanowane pożądliwością.

Nam dzisiaj bezpośrednio nie zagraża „córka faraona” reprezentuje ona jednak wszystko to, co łączy nas ze światem, co zasmuca Boga, co tolerujemy w naszym życiu i jakże łatwo usprawiedliwiamy, nie mając determinacji, by z tym zerwać. Ale nie tylko to. Czyż nasza obojętność wobec wezwania Boga do pierwszej miłości nie jest nieposłuszeństwem wobec Jego Słowa? Któż z nas nie wie o tym, że Bóg się tego od nas dopomina? Raz po raz mówi do nas o tym, czy to poprzez kaznodzieję, czy poprzez słowo prorocze. Pytanie tylko, czy od wiedzy przechodzimy do WYKONYWANIA. A to tylko jeden z aspektów naszego chrześcijańskiego życia.

Zatem nie lekceważmy słów „Bądźcie wykonawcami Słowa” KAŻDEGO SŁOWA. Stawka to nasze życie. Salomon zbyt lekceważąco traktował posłuszeństwo wobec jakże znanego mu Słowa i tak smutno zakończył.

C.d.n.

Wasz pastor Bogusław Wrzecionko