Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Czy to już jest czas by budować Dom Pana? (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Czy to już jest czas by budować Dom Pana? (B. Wrzecionko)

2018-09-05 11:21

Tytuł niniejszego artykułu jest cytatem z księgi Aggeusza, gdzie Bóg domaga się, by Jego lud poświęcił czas na budowę Jego Świątyni, kosztem zajmowania się swoimi sprawami. Bóg kierując te słowa do Judejczyków, którzy powrócili z niewoli, oczekuje posłuszeństwa, każąc im się zastanowić nad swoim życiem. Pisząc poprzedni artykuł „radość z posłuszeństwa” myślałem, że dzieląc się tymi myślami, właśnie zakańczam już ciągnący się od dłuższego czasu cykl artykułów, których głównym przesłaniem była nadrzędna myśl: bądźmy wykonawcami Słowa, nie tylko słuchaczami. Jednak przez te wakacyjne miesiące, Bóg do naszego zboru skierował tak wiele słów (i w kazaniach, i w słowach proroczych), wzywając nas do szukania go czystym sercem, że nie sposób nie zapytać po raz kolejny: Co z tym zrobimy? Czy nawet zgadzając się z ich treścią, zajmiemy się swoją codziennością, nie wprowadzając ich w życie, czy naprawdę przejmiemy się Bogiem i będziemy z całego serca go szukać, zabiegać o Jego obecność, usuwając z życia wszystko to, co go zasmuca?

Ten problem Bóg objawia już prorokowi Ezechielowi w dość mocnych słowach: Twoi rodacy rozmawiają u wejść do swoich domów. Jeden drugiemu mówi, każdy swemu rozmówcy: Chodźmy, posłuchajmy, jakie Słowo Pan ma do przekazania. I przychodzą do ciebie jak na zgromadzenie. Siada przed tobą mój lud i słucha twoich słów. Lecz czy się do nich stosują? Nie! Usta ich są pełne kłamstwa, przytakują im, lecz ich serce lgnie do niegodziwych zysków. A ty? Znaczysz dla nich nie więcej niż frywolna piosenka, piękny głos, dobra gra na strunach – wprawdzie słuchają twoich słów, ale ich nie stosują. A gdy to się spełni – a spełni się niechybnie – wtedy poznają, że prorok był wśród nich (Ezechiel 33, 30-33)

Najmocniej Bóg ostatnio, kiedy do nas przemawia, akcentuje czystość naszych serc i trwanie w Jego obecności, lub mówiąc inaczej szukanie Go całym sercem, a to wymaga jakiejś ceny z naszej strony, a tą ceną, mówiąc najprościej, jest czas. Nie da się szukać Pana w biegu, nie da się iść na skróty. W obrazie dziesięciu panien oczekujących na oblubieńca pada rada: idźcie i kupujcie olej, a walutą, jaką płacimy, jest czas.

Bóg, potrząsając swoim ludem w przesłaniu proroka Aggeusza, zwraca na to samo uwagę. Problemem Judejczyków nie był brak świadomości tego, że trzeba budować świątynię, ale brak czasu Lud ten mówi: Jeszcze nie nadszedł czas odbudowy domu Pana. Dlaczego? Bo zajęci byli swoimi sprawami. Szatan po mistrzowsku kradnie nam czas, a często nie mamy nawet świadomości, że wchodzimy w jego tryby, jakby pułapki na nas zastawionej, zresztą jest to jego sprawdzona metoda od wieków. Już w Egipcie faraon (który jest typem szatana) tą samą metodą się posługiwał. Zabrał izraelitom słomę do produkcji cegły, a ilościowa norma musiała być wykonana. Po usłudze brata Damiana Zajonca właśnie na ten temat (19.08), do moich rąk trafił pewien artykuł (jak się wydaje sprzed wielu lat, na co wskazuje jego trochę archaiczna forma, jednakże wciąż bardzo aktualny!), który uzupełnia jeszcze to przesłanie o strategii diabelskiej, której celem jest zniszczyć nas poprzez okradanie nas z czasu. Poniżej zamieszczam ten artykuł. Moim celem jest, byśmy po jego przeczytaniu nie przyjęli postawy Judejczyków siadających przed Ezechielem i TYLKO przytakujących, czy nawet zaciekawionych tym, co Bóg chce im powiedzieć, ale byśmy naprawdę zaczęli szukać Pana i podjęli walkę o CZAS! Czas spędzony przed Jego obliczem.

Oto artykuł: Diabelski sejmik

Szatan zwołał światowy zjazd demonów. Na wstępie swojego przemówienia powiedział: "Nie możemy zabronić chrześcijanom chodzić do kościoła. Nie możemy zakazać im czytać Biblii. Nie możemy zakazać im komunikować się z Bogiem w modlitwie. Z drugiej jednak strony, kiedy tylko zaczynają się modlić i przez to nawiązują kontakt z Chrystusem — natychmiast tracimy władzę nad nimi. Nie możemy na to pozwolić. Trzeba załatwić ich inteligentnie. Niech więc chodzą do swoich kościołów. My ukradnijmy ich czas! Gdy będą zawsze zajęci, to sprawa rozwiąże się sama. Nie będą mogli się modlić, pokutować za grzechy i rozwijać swojej relacji z Chrystusem. Nie będą czytali Biblii, bo nie będą na to mieli czasu!"
"Oto właśnie jest to, co należy zrobić — powiedział diabeł. — Trzeba zapobiec ich spotkaniom z Bogiem i utrzymać ten stan rzeczy przez cały dzień".
"Ale jak to zrobić?" —zawołały demony.
"To nie jest takie trudne. Trzeba wymyślić dużo różnych ciekawostek, próżności i wiele innych spraw, by okupować ich umysły wszelkiego rodzaju tak naprawdę niepotrzebnymi rzeczami. A co najważniejsze trzeba zaszczepić w nich pragnienie dóbr materialnych i chęć wzbogacania się — czyli chęć służenia mamonie. Niech będą przepojeni pragnieniem, aby zarabiać jak największą ilości pieniędzy, żeby kupować coraz to lepsze samochody, mieszkania, domy. Niech mają potrzebę zarabiania coraz więcej i więcej pieniędzy. Niech przyzwyczają się do ciągłego chodzenia do restauracji i kawiarni, do kupowania drogich, modnych ubrań. Niech wymyślają kosztowne, a nie do końca potrzebne remonty w domach, niech mają pragnienie życia w luksusie wśród drogich mebli i sprzętów. Kuście ich, aby wydawali jak najwięcej, żeby musieli brać pożyczki i długoterminowe kredyty, aby popadali w zależność od banków. Gdy zapłoną pragnieniem osobistego wzbogacenia się, wtedy pogonią w ciemno za mamoną — i Chrystus nie będzie im już wtedy potrzebny... Przekonajcie chrześcijan — do pracy 5-7 dni w tygodniu, najlepiej po 10-12 godzin dziennie, tak żeby nie mieli czasu na zajmowanie się swoją rodziną i wychowaniem swoich dzieci. Nie pozwólcie im spędzać czasu ze swoimi dziećmi, wtedy ich dzieci będą się czuły opuszczone, włóczyły się od rana do nocy po ulicach i kolegowały z głupimi kompanami. Jest duża szansa, że wpadną w odpowiednie dla nas towarzystwo, przestaną się uczyć, zaniedbają szkołę i aby przypadkiem nic dobrego z nich nie wyrosło. Niech kobiety również jak najdłużej przesiadują w pracy. Jest duża szansa, że rodziny tego nie wytrzymają, może nawet się rozpadną. Oni staną się samotni, a my pomożemy im wtedy z żalu upić się i stać się alkoholikami, albo znaleźć inne nasze 'pocieszacze'. Stymulujcie umysły ludzkie ponad miarę, niech telewizory i komputery w domach pracują stale, a oni jak najwięcej tej resztki czasu, która im zostanie, niech spędzają oglądając telewizję i ślęcząc przed komputerem. Dopilnujcie, aby w każdym sklepie i restauracji na świecie stale brzmiała ogłupiająca, a nawet bluźniercza muzyka. Niech się w nich wdziera. To będzie dodatkowo zacierać ich przynależność do Boga i blokować ich umysły na możliwość nawiązania z Nim relacji... Rozłóżcie na stołach w różnych poczekalniach dużo byle jakich czasopism i gazet. Bombardujcie ich umysły wiadomościami i reklamami 24 godziny na dobę. Niech po drodze uderza w nich morze oślepiających reklam z billboardów. Napełnijcie ich skrzynki pocztowe reklamą, katalogami do zamówienia towarów dostępnych w internecie, biuletynami i ofertami bezpłatnych towarów, usług i innych złudzeń. Pokazujcie im, w czasopismach i telewizji szczupłe, wysportowane piękne modelki (które same w rzeczywistości tak nie wyglądają), żeby mężczyźni uważali, że zewnętrzne piękno jest najważniejsze. Jest duża szansa, że staną się niezadowoleni ze swoich żon, nawet tych całkiem atrakcyjnych. Zróbcie tak, żeby ich żony były zbyt zmęczone, aby pragnąć zbliżenia z mężem. Jeśli nie znajdą bliskości w swoich żonach, to może zaczną szukać tego gdzie indziej.
To doprowadzi szybko do zniszczenia ich rodzin! Na Boże Narodzenie i Wielkanoc trzeba odwrócić ich uwagę pustotą od tego, co jest rzeczywiście istotą tych świąt. Organizujcie więc różne ckliwe koncerty, w telewizji, wyświetlajcie w miarę atrakcyjne filmy tak, aby te święta były spędzone przed ekranem, a w najgorszym wypadku za stołem, z obżarstwem i pijaństwem zarazem. Dzięki temu nie nauczą oni swoich dzieci prawdziwej ich wymowy i Bożego znaczenia. Niech wracają z urlopu zmęczeni. Starajcie się, żeby też nie mieli czasu, aby w czasie wolnym wybrać się na łono natury i cieszyć Bożym stworzeniem. Zamiast tego kuście ich wyjściem do parków rozrywki, na różne imprezy, spektakle, koncerty i kina. Tam zawsze grają rolę widzów, uczą się bierności, a ich umysł ciągle są zajęte rzeczami mało istotnymi, nie przynoszącymi nic dobrego i pożytecznego dla zbawienia. Postarajcie się ich w pełni odizolować od Chrystusa! Niech wszyscy chrześcijanie będą wiecznie zajęci, zajęci, zajęci! Jeżeli nie możecie ich nakłonić do tracenia czasu zupełnie bezsensownie, to przynajmniej nakłaniajcie ich do zajmowania się zbyt wieloma dobrymi rzeczami. Nawet jeżeli będą czynić dobro, ale nie znajdą czasu na zastanowienie się, modlitwę czy poszukanie pomocy u Jezusa, to wkrótce będą i tak duchowymi wrakami. Nie będą czynić tego, czego tak naprawdę oczekuje od nich Bóg (bo nie będą mieli czasu, żeby się o to Go w modlitwie zapytać). Bardzo szybko będą żyć i pracować, opierając się tylko na sobie, poświęcą swoje zdrowie i rodziny, a na końcu pozostanie w nich żal do Niego, że oni przecież tyle dobrego robili dla królestwa Bożego i tak się poświęcali, a zbierają takie owoce. To działa! Mówię wam, to genialny plan!"
Demony chętnie poszły do pracy, zmuszając chrześcijan wszędzie, by byli bardziej zajęci i pędzili tu i tam, pozostawiając tym samym mniej czasu dla Boga, na modlitwę i dla rodziny.

Powstaje pytanie, czy plan diabła odnosi sukces w twoim życiu? Musisz to ocenić sam! Dla Boga jednak wszystko jest możliwe i nigdy nie jest za późno, żeby wyrwać nas z tej piekielnej przyspieszającej coraz bardziej machiny. Musimy się jednak chociaż na chwilę zatrzymać i zawołać "Jezu, ratuj, bo nie daję rady! Przerasta mnie to wszystko, co wydaje mi się, że "MUSZĘ" zrobić! Zapętliłem(-łam) się przez moje nieprzemyślane decyzje! Czuję się, jakbym był(-a) w pułapce bez wyjścia! Nie wytrzymuję już presji, która jest na mnie wywierana przeze mnie samego, pracę i przez otoczenie! Potrzebuję WIARY, że Ty wszystko możesz! Potrzebuję NADZIEI, że z Tobą mogę wszystko uporządkować, żeby nie poddać się rozpaczy! Przede wszystkim jednak potrzebuję Twojej akceptacji i MIŁOŚCI bez względu na stan, w jakim się obecnie znajduję i bez względu na to, czy sam(-a) jestem za to odpowiedzialny (-a), czy nie!" Bogu naprawdę na nas wszystkich zależy. On czeka, żeby nam pomóc. On może wszystko naprawić, poodkręcać, odnaleźć, odbudować. Czasem robi to od razu, a czasem taka dobudowa może trwać nawet całe życie. Ale nawet wtedy warto! Tak naprawdę tu żyjemy tylko chwilę. Nawet najdłuższe i najszczęśliwsze po ludzku życie nie jest w stanie nasycić naszych serc, w które wpisana jest tęsknota za życiem wiecznym w KRAINIE ŻYJĄCYCH, gdzie będziemy żyć pełnią w obecności Tego, który nas stworzył, zbawił i przygotował tam dla nas takie niesamowite życie, którego tu na ziemi nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Jeżeli tobie coś dało to, co właśnie przeczytałeś(-aś), to przekaż ten artykuł innym.

I WYŁĄCZ (chociaż na chwilę) TEN TELEWIZOR I INNYCH NOWOCZESNYCH ZŁODZIEI TWOJEGO CZASU.