Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Doświadczenia a wiara, cz. 1 (M. Hydzik)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Doświadczenia a wiara, cz. 1 (M. Hydzik)

2015-08-27 19:48

Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami (1P 1,6).

Użyte przez apostoła Piotra słowo doświadczenie, ma takie samo znaczenie co słowa: próba albo test.

Na przykładzie tego, co sam przeżywam, oraz co przeżywają inne dzieci Boże np. umiłowany brat Jerzy czy siostra Krystyna, chcę w tym słowie od pastora, zastanowić się nad wiarą a testami, inaczej doświadczeniami lub próbami.
W życiu codziennym na pewno zdawaliśmy różne testy: na kartę rowerową, na prawo jazdy, na studia. Zdarzało się, że je zdaliśmy (zaliczyliśmy), ale czy zawsze? Jeśli nie zdaliśmy, musieliśmy powtarzać niezdany test.
Nie zawsze natomiast dopuszczamy myśl, że i w życiu duchowym przechodzimy przez różnorakie testy zwane doświadczeniami.
Nawet Boży Syn, szedł drogą doświadczeń. List do Hebrajczyków 4,12 mówi o Nim, że był doświadczony we wszystkim podobnie ja my.

Mówiąc o testach, trzeba za wszelką cenę unikać co najmniej trzech niewłaściwych zachowań:

Po pierwsze, obwiniania siebie, gardzenia swoim życiorysem, swoją drogą życia z powodu doświadczeń. Taka postawa, może pojawić się wtedy, gdy porównujemy swoje trudne życie z życiem innych ludzi nie doświadczających podobnych problemów. Jest to niebezpieczna postawa ponieważ prowadzi ona do depresji i zgorzknienia. Potknął się na niej nawet tak czci godny człowiek jakim był patriarcha Jakub. Bóg powiedział o nim, że: Jakuba umiłowałem, a Ezawem wzgardziłem (Rz. 9,13). Należałoby więc w świetle tej Bożej deklaracji oczekiwać, że temu przez Boga umiłowanemu człowiekowi obce będą jakiekolwiek burze, doświadczenia lub testy, a spadać one będą na Ezawa, którym Bóg wzgardził. Tymczasem sytuacja wyglądała zupełnie odwrotnie. Życie Jakuba, pełne było zakrętów, doświadczeń, prób i dramatów. Doszło do tego, że pod koniec swego życia analizując je stwierdził: Krótki i zły był czas życia mego... (1M 47,9). O Ezawie zaś, czytamy, że zażywał spokoju, a to oznacza brak prób i doświadczeń.
Kolejną osobą, która nie mogła zrozumieć swoich losów, był Psalmista Asaf. Gdy porównywał swoje życie z życiem innych ludzi, uskarżał się: ... nie mają żadnych utrapień, zdrowe i krzepkie jest ich ciało. Znoju śmiertelników nie doznają i nie spadają na nich ciosy (Ps. 73,3-5).
Wyznaję, że czasem słysząc bluźnierstwa i przekleństwa wypowiadane ustami bezbożnych, zastanawiam się: dlaczego Panie moje usta zamilkły i nie chwalą Ciebie a mój język nie obwieszcza Twoich prawd? Nie znajdując odpowiedzi, podobnie jak Jakub i Asaf bliski jestem narzekania a może nawet depresji.

Po drugie, nie wolno obwiniać lub oskarżać naszych znajomych i bliskich za nasze doświadczenia. Taką postawę zajmował ów nieszczęśnik, który przez 38 lat oczekiwał na uzdrowienie przy sadzawce Betezda (Jn 5,6-7). Zapytany przez Jezusa, czy chce być zdrowy, wylewa z siebie cały nagromadzony żal i gorycz: Panie nie mam człowieka... A przecież nie oto pytał go Jezus, ale żal do znajomych czy bliskich sprawił, że ich uznawał za winnych.
Gdy lekarz oznajmił mi, że moja choroba jest nieuleczalna, a spowodowana została między innymi długotrwałym napięciem nerwowym inaczej stresem, natychmiast przystąpił do mnie kusiciel, by zadawać głupie i niedorzeczne pytania: całe życie poświęciłeś kościołowi i ludziom, no teraz masz, potrzebne ci to było? Mogłeś przecież żyć tak, jak żyją inni niedzielni chrześcijanie. Czy więc było warto? Natychmiast jednak przyszli mi na pamięć adresaci listów, do których pisali i Piotr, i Jakub. A kim oni byli? Wychodźcami, rozproszonymi z powodu wiary (1P 1,1). Po co? Ażeby wypróbowana ich wiara okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane... (1P 1,7).

I wreszcie po trzecie, nie wolno potępiać lub oskarżać tych, którzy przechodzą przez dolinę cienia śmierci (Ps 23,4).
Jeśli nas nie stać na współczucie i gorącą wstawienniczą modlitwę, to zrobimy lepiej nie stając po stronie oskarżyciela. Doświadczyłem na przykład, że gdy modliłem się o czyjeś uzdrowienie, a ono nie następowało, to musiałem odpierać pokusę posądzania o brak wiary osoby, o którą się modliłem. A przecież nie zawsze to jest prawdą. Oskarżając stajemy się rzecznikami (ustami) oskarżyciela, który jednego dnia za swoje niecne postępowanie poniesie zasłużoną karę (Obj 12,10). Ale czy tylko on, czy i nie ci, którzy w jego imieniu oskarżali? Pan Jezus nauczał: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim was osądzą... (Mt 7,1-2). Lepiej ugryźć się w język, niż wypowiadać słowa oskarżenia. Trzej niby przyjaciele Hioba mieli usta pełne frazesów potępienia, a przyszli, by pocieszać cierpiącego doświadczenie, sprawiedliwego i bogobojnego sługę Bożego (Hb 1,1). Choć stawali w obronie sprawiedliwości Boga, posługując się przy tym oskarżeniami, zostali wzgardzeni przez Boga: Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom.

Współczujmy i módlmy się o tych spośród nas, którzy idą ciemną doliną doświadczeń. I dobrze, że w naszym zborze już weszło to w zwyczaj. I niech tak pozostanie!

(Kolejna część zostanie opublikowana w późniejszym terminie)

Pastor senior Michał Hydzik