Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - I co z tym chrztem? (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - I co z tym chrztem? (B. Wrzecionko)

2018-12-03 12:30

I co z tym chrztem? To jest pytanie, które wciąż stawia sobie niejedna osoba.

W związku z tym, że już za miesiąc (2.12) w naszym zborze będziemy mieć tę wspaniałą uroczystość chrztu, chciałbym ten artykuł poświęcić na próbę odpowiedzi na powyższe pytanie. Co prawda osoby przystępujące do chrztu mają możliwość dogłębnie zapoznać się z tym tematem na spotkaniach przygotowujących do chrztu, jednak zauważam, że zagadnienie to jest słabo znane dla większej liczby osób. Nawet niektórzy, choć przyjęli chrzest, może wiele lat temu, niewiele mogą na jego temat powiedzieć. Dlatego postanowiłem w maksymalnym skrócie ten temat przybliżyć, by dla niektórych był zachętą, dla innych zaś przypomnieniem.

W naszym kraju poprzez tradycję, ale też i sam język, istnieje w świadomości ludzi przekonanie, że chrześcijaninem człowiek staje się poprzez chrzest. Powszechnie utarło się przekonanie, że słowo chrześcijanin wywodzi się ze słowa chrzest, co jest nieprawdą, gdyż pochodzi od imienia Chrystus. O tym już wspomina Biblia, mówiąc o mieszkańcach Antiochii, którzy widząc życie, zachowanie i funkcjonowanie uczniów Jezusa, nazwali ich po raz pierwszy Chrześcijanami (Dz Ap 11,26), gdyż widzieli w nich podobieństwo do Chrystusa. Jednak wielu w naszym kraju uważa, że chrześcijaninem staje się już niemowlę poprzez chrzest. Zupełnie jednak zaprzecza temu najwyższy autorytet, czyli sama Biblia. Opisuje ona chrzest jako przeżycie, które jest następstwem pokuty. Szczera pokuta, wyznanie grzechów, przyjęcie przebaczenia i oczyszczenia krwią Jezusa czyni z człowieka - wcześniej pogrążonego w grzechu - Dziecko Boże (czyli inaczej chrześcijanina). Chrzest jest następnym krokiem, potwierdzającym to przeżycie - Tych zaś, którzy otwarcie przyznawali się do swoich grzechów, Jan chrzcił w Jordanie (Mat 3,6)

Zatem czym jest chrzest? Jest to zanurzenie. W języku greckim, w którym napisany był Nowy Testament, czynność chrztu była wyrażona słowem baptidzo, co oznacza zanurzyć, zatopić. Współcześni doskonale rozumieli wydźwięk tego słowa, gdyż w swojej codzienności tym słowem posługiwano się często, np. kobiety robiąc pranie baptidzo ubrania do rzeki. Dlatego też wszystkie opisy chrztu mówią o miejscu, w którym był dostęp do dużej ilości wody, np.: Jan chrzcił w Ainon blisko Salim, bo tam było dużo wody (Jan 3,23). Jest to ważne, by pokreślić tę formę chrztu wobec powszechnie stosowanej praktyki pokropienia wodą.

Po drugie chrzest jest symbolem pogrzebu starego człowieka, który umiera wraz z przyjęciem zbawienia i utożsamieniem się z Jego śmiercią. Czy nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni w Chrystusa Jezusa zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? A zatem przez chrzest zostaliśmy pogrzebani wraz z Nim w śmierć, abyśmy wzorem Chrystusa[…] my również prowadzili nowe życie. (Rzym 6,3-4). Jest to bardzo prosty, choć niezwykle wymowny symbol. Kiedy człowiek umiera, to złożenie jego ciała do grobu jest KONIECZNOŚCIĄ, zwłaszcza w tamtejszym gorącym klimacie. Przenosząc to na grunt duchowy, kiedy człowiek się nawraca, analogicznie chrzest jest duchową koniecznością.

Po trzecie chrzest jest aktem posłuszeństwa. Jezus, żegnając się z uczniami, zostawia im (a raczej nam) jedno z najważniejszych poleceń: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem (Mat 28,19). To jest rozkaz. Nie da się tego fragmentu (jak i wielu innych) jakoś rozmiękczyć, czy pójść na jakiś kompromis. Możesz nie do końca wszystko rozumieć, możesz nie umieć sobie wszystkiego, co dotyczy chrztu, wytłumaczyć, ale z rozkazem samego Jezusa się nie dyskutuje! Jezus nie oczekuje byśmy go w pełni intelektualnie, swoim umysłem, logiką poznali, On oczekuje POSŁUSZEŃSTWA. W Biblii mamy mnóstwo przykładów, jak Bóg docenił i uhonorował posłuszeństwo. Choćby klasyczny przykład Abrahama, który wszystko odziedziczył, dzięki posłuszeństwu (1Mojż 26,5), dalej Noe, który był bezwzględnie posłuszny Bożemu rozkazowi, który brzmiał tak absurdalnie (zbuduj okręt w górach) i uratował siebie, swoją rodzinę, a tak naprawdę całą ludzkość. Można by mnożyć te przykłady, ale zakończę na najdoskonalszym obrazie samego Jezusa, który był posłuszny aż do śmierci (Flp 2,8), przez co dał zbawienie ludzkości.

Ale Biblia nie ukrywa też negatywnych przykładów nieposłuszeństwa wielu ludzi, a nawet mężów Bożych i strasznych konsekwencji takiej postawy. Już historia pierwszych ludzi kończy się dramatem i dla nich samych i dla całej ludzkości. Nie byli posłuszni prostemu Bożemu nakazowi i zerwali owoc, skutkiem czego grzech zapanował na świecie, a oni zostali wypędzeni z raju. Wspomnę jeszcze tylko trzech mężów Bożych, którzy zupełnie zawiedli, przegrali swoje życie, gdyż nie byli posłuszni Bożemu Słowu, które doskonale znali: Otóż Saul nie zabił całego dobytku Amalekitów, bo żal mu było tak pięknego bydła i połakomił się na łup; Salomon nie odesłał z powrotem do Egiptu córki Faraona, bo byłoby to niezręcznością polityczną rangi państwowej i ta doprowadziła go do totalnego odstępstwa; Samson nie porzucił Dalili, bo ją kochał i tak wszyscy trzej tragicznie zakończyli z powodu NIEPOSŁUSZEŃSTWA.

Na końcu wymienię jeszcze całą grupę osób, która nie była posłuszna woli Bożej, by dać się ochrzcić i w końcu zostali odrzuceni, mowa tu o faryzeuszach, znawcach prawa. Niech cytat Bożego Słowa przemówi najmocniej: Cały lud, gdy to słyszał, w tym również celnicy – przyznawał, że Bóg ma słuszność i dawał się zanurzyć w chrzcie Jana. Faryzeusze jednak i znawcy Prawa zlekceważyli Boży plan względem siebie i nie dali się przez niego zanurzyć (Łuk 7,29-30).

Choćby argument bycia posłusznym był jedynym, to i tak powinien być wystarczającym. Nie mogę zrozumieć kogoś, kto się nawrócił, chce iść za Jezusem, a w tak elementarnej sprawie mówi Jezusowi NIE! Wg powyższego Słowa lekceważy (a wg Biblii warszawskiej - gardzi) Boże Słowo względem siebie.

Po czwarte chrzest jest naśladownictwem. Ewangelie opisują, jak Jezus nasz mistrz idzie nad Jordan, by dać się ochrzcić. Nie musiał, był bez grzechu, ale poszedł, by dać nam wzór do naśladowania. Jezus szuka dzisiaj uczniów, którzy w tej i w każdej innej sprawie będą Go naśladować, stawiając swoje stopy w Jego ślady. Jeśli więc ktoś naprawdę idzie jego śladami, to na pewno doprowadzą go one „nad Jordan” czyli do wód chrztu.

W następnym artykule ten temat będę kontynuował, jednak mam nadzieję, że tym artykułem spowodowałem, że jeśli wciąż się wahasz, to przynajmniej sięgniesz po Biblię, by zgłębić ten temat.

Wasz Pastor Bogusław Wrzecionko