Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - "Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów" (M. Hydzik)

Czytelnia » Słowo od Pastora - "Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów" (M. Hydzik)

2015-01-01 22:23

Na początku roku 2015 chciałbym podzielić się kilkoma wydarzeniami opisanymi przez Biblię, przez które Pan w ostatnim czasie zdecydowanie do mnie przemawia.

A pierwszym z nich jest wydarzenie, jakie miało miejsce na górze Horeb, gdzie Bóg musiał strofować swój lud mówiąc: „Już DOSYĆ waszego postoju... WYRUSZCIE więc...” (5 Moj 1:6-7).

Apostoł Paweł był przekonany, że to co przeżywał swego czasu lud Boży Starego Testamentu w realu (rzeczywistości), zostało zapisane jako pouczenie lub przestroga dla duchowego Izraela (wierzących) i odnosi się do jego duchowych realiów.

Wszystko to dla przykładu dotknęło tamtych ludzi i zostało opisane, by służyć za przestrogę nam żyjącym u kresu wieków (1 Kor 10:11 LB).

Jaką zatem duchową lekcję możemy wyciągnąć z powyższego wydarzenia w historii Izraela na górze Horeb (Synaj)?

Bóg wyprowadzając swój lud z Egiptu, postawił zarazem przed nim cel. Celem tym było zdobycie Kanaanu. Była to bowiem ziemia od prawieków oddana przez Stwórcę Boga na własność Abrahamowi (1 Moj 13:14-15).

Izrael w drodze do osiągnięcia tego celu odniósł kilka spektakularnych sukcesów. Pokonał mianowicie królestwo Sychona i Oga (5 Moj 1:3). Ale tak jak to często bywa, po odniesieniu znaczącego sukcesu spoczął na laurach. Rozkoszował się tym co osiągnął. Osiadł więc na Horebie, rozbił tam swoje namioty i rozmyślał nad sukcesami odniesionymi w przeszłości. Nie brał zapewne pod uwagę, że były to tylko dowody łaski Bożej zachęcającej do dalszego zdobywania nie zdobytych jeszcze połaci ziemi.

Doszło do tego, że zniecierpliwiony ich postawą Bóg musiał ich upomnieć mówiąc: „DOSYĆ... postoju... WYRUSZCIE...” Dosyć samozadowolenia.

Trzeba przyznać, że mimo wielokrotnego ich nieposłuszeństwa w przeszłości, tym razem nie zawiedli, bo natychmiast zeszli z Horebu, by iść w stronę Ziemi Obiecanej (19-21).

Zastanawiam się, co by było, gdyby mimo wszystko pozostali na Horebie. Być może stałoby się tak, jak z pierwszym Zborem w Jerozolimie. On także otrzymał wyraźnie sprecyzowane zadania. „Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie, i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi...” (Dz. Ap. 1:8). A jak wyglądało ich posłuszeństwo temu nakazowi? Z dalszych zapisów Ewangelisty Łukasza dowiadujemy się, że było ono połowiczne. Owszem poszli do Jerozolimy i oczekiwali na moc Ducha Świętego (Dz 1:12-14). W dniu Zielonych Świąt nastąpiło wypełnienie się obietnicy Jezusa, bowiem wszyscy (120 osób) zostało napełnionych Duchem Świętym. Później poprzez znaki i cuda oraz głoszenie Ewangelii, jak przyznali to członkowie Rady Najwyższej, napełnili nauką o Jezusie Jerozolimę (5:27–28).

Dalsza lektura Dziejów Apostolskich zdaje się sugerować, że na tym ich posłuszeństwo się zakończyło. Nie ma wzmianki o tym, by udali się do Judei, Samarii i dalej. Mam wrażenie, że po osiągnięciu pierwszego sukcesu, podobnie jak setki lat temu Izraelici, spoczęli na laurach.

Zbyt długo zwlekali, co w konsekwencji doprowadziło do użycia przez Pana rózgi dyscyplinującej, by raczyli zejść ze swojego „Horebu”. „W owym czasie rozpoczęło się wielkie prześladowanie Zboru w Jerozolimie i wszyscy z wyjątkiem apostołów, rozproszyli się po okręgach wiejskich Judei i Samarii (Dz 8:1). Myślę, że do tego doświadczenia by nie doszło, gdyby dobrowolnie i z ochotą wypełniali w pełni nakaz Pana, gdyby się nie zatrzymali tylko na Jerozolimie.

Okazuje się więc, że niekiedy Pan posługuje się i dyscypliną by dyscyplinować swoje dzieci dla osiągnięcia celu. Apostoł Paweł dowodzi, że: „...Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu...” (Rz 8:28). Dzięki tej przykrej dla nich sytuacji Ewangelia dotarła do Samarii: „Wszakże ci, którzy się rozproszyli, szli z miejsca na miejsce i zwiastowali dobrą nowinę, Filip dotarł do miasta Samarii i głosił im Chrystusa” (Dz 8:4-5).

Mimo tych ewidentnych przynagleń Zbór w Jerozolimie nie zrobił jednak niczego, by wyjść poza granice Samarii. Nie ma bowiem najmniejszej wzmianki by poszli „...aż po krańce ziemi...”. W tej sytuacji, skoro Pan nie mógł się mimo wszystko porozumieć ze Zborem w Jerozolimie, przenosi odpowiedzialność za zwiastowanie całemu światu do Zboru w Antiochii. Stąd wkrótce z woli Ducha Świętego wysłani zostali po modlitwie Zboru Barnaba i Paweł (Dz 13:1-5). Bóg nigdy nie był i nie jest bezradny a jednocześnie w ten sposób wypełniło się proroctwo Jana Chrzciciela: „...jeśli wy milczeć będziecie kamienie wołać będą...”.

W świetle tego pomyślmy jaka odpowiedzialność spoczywa na nas i na naszych zborach za głoszenie dobrej nowiny. Jeśli my zamilkniemy, Pan przeniesie odpowiedzialność za jej głoszenie na innych, a my popadać będziemy w zgorzknienie. Powoli proces ten już się rozpoczyna. Kiedyś Europa była miejscem, z którego wyruszało tysiące misjonarzy do Afryki, Ameryki Południowej i innych kontynentów a dziś to stamtąd przyjeżdżają ewangeliści, by ewangelizować coraz bardziej pogańską Europę.

pastor Michał Hydzik