Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Nowa zachęta na Dzień Matki (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Nowa zachęta na Dzień Matki (B. Wrzecionko)

2017-06-14 15:34

Kończący się powoli miesiąc maj jest przez wielu z nas jednym z ulubionych miesięcy w roku i to z wielu powodów. Choćby dlatego, że budzi się wiosna i wszystko pięknie rozkwita i jakby narasta w nas jakiś życiowy optymizm wraz z pięknem budzącej się przyrody. Dla wielu z nas początek miesiąca przynosi kilka wolnych dni „majówki”, co w dzisiejszych zabieganych czasach nie jest bez znaczenia. Jednak końcówka miesiąca kojarzy się nam wszystkim z datą 26.05 czyli z świętem „Dnia Matki”, które jak przypuszczam w wielu naszych domach było obchodzone, bądź przynajmniej wspomniane. Jako zbór również akcentujemy to święto w ostatnią niedzielę miesiąca, poszerzając je do święta całej rodziny. Przy okazji tego artykułu chciałbym złożyć wszystkim mamusiom serdeczne życzenia i podziękowania za ich poświęcenie wkładane w wychowanie dzieci, a też i kojące, błogosławione oddziaływanie na cały dom i rodzinę. Życzę wam wiele radości z bycia mamą, mnóstwa mądrości w wychowaniu dzieci, codziennych sił do podejmowania przeróżnych wyzwań i dalszej w tym wytrwałości.

Mamy chyba świadomość jakim ogromnym błogosławieństwem jest dla swoich członków szczęśliwa rodzina pełna wzajemnej miłości, szczerych pięknych relacji, a odwrotnie jakim koszmarem (choć często ukrywanym) może być rodzina ze złymi relacjami, bądź ich zupełnym brakiem. To w jaki sposób funkcjonują rodziny, w dużej mierze przenoszone jest na życie zboru. Chcemy zatem modlić się o nasze domy, świadomi tego, że wiele domów boryka się z problemami. Obchodząc to święto, koncentrujemy się na tych pięknych aspektach, wspaniałych relacjach ciesząc się, że jako rodziny możemy należeć do Boga.

Niestety nie każdy dom, nie każda rodzina może w pełni się tym cieszyć. Jak trudne i przykre jest życie, gdy część domowników nie jest zbawiona i nie podziela naszej drogi za Panem, gorzej jeszcze, gdy w jakiś sposób się naszej drodze sprzeciwia.

Jakim ogromnym bólem przepełnione jest serce rodziców, czy matki (bo ze względu na kalendarz na tej relacji się skupiam), kiedy dorastające dziecko wybiera swoją drogę - życie w świecie daleko od Boga. Normalną reakcją wtedy jest gorliwa modlitwa, by sam Bóg interweniował i „zwrócił nam dziecko” i wiem, że każda matka to robi. Chciałbym jednak zachęcić, by w tym nie ustawać, bo upływający czas często wpływa osłabiająco na naszą gorliwość. Patrząc do Bożego Słowa Bóg oczekuje modlitwy pełnej żarliwości i determinacji o nasze zagubione dzieci: Wołaj głośno do Pana, jęcz, córko Syjońska! Wylewaj łzy jak strumień we dnie i w nocy! Nie pozwalaj sobie na wytchnienie niech nie odpoczywa twoja źrenica! Wstań, narzekaj w nocy, na początku straży nocnych, wylewaj jak wodę swoje serce przed obliczem Pana; podnieś ku niemu swoje dłonie za duszę twoich dzieci, które omdlewają z głodu na rogach każdej ulicy! (Treny 2, 18-19)

Prawdą jest, że nasze dzieci (czy inni członkowie rodzin) omdlewają z duchowego głodu. Mogą wyglądać pięknie, mogą mówić o swoim szczęściu będąc daleko od Boga, mogą nawet śmiać się i drwić z Boga, jednak pustka i głód za Bogiem jest w ich sercu dotkliwa i realna, choć niektórzy stylem życia próbują ją zagłuszyć, zwłaszcza jeśli wcześniej poznały Boga. Najczęściej ich postępowanie, ucieczka w nałogi, czy inną nieczystość nie jest już tylko zabawą; raczej jest to próba znieczulenia bólu wywołanego przez grzech, bólu spowodowanego przez prawdziwą pustkę. Jeśli w ten sposób będziemy postrzegać „trudne” zachowania naszych najbliższych, rozumieć będziemy z kim naprawdę walczymy, że jest to zacięta duchowa walka wymagająca od nas zaangażowanej postawy i determinacji. Właśnie do takiej Bóg nas inspiruje i zachęca w powyżej zacytowanym fragmencie z drugiego rozdziału Trenów: Wołaj, jęcz, krzycz, wylewaj swoje serce, wstawaj w nocy… a przede wszystkim nie rezygnuj, nie zniechęcaj się „nie pozwalaj sobie na wytchnienie”.

Przykładem może być dla nas Dawid, który właśnie w ten sposób wylewał swoje serce przed Panem. W rozpaczy Dawid wołał: Panie, wysłuchaj głosu mojego! Nakłoń uszu swych na głos błagania mego! (Psalm 130,2). To brzmi jak błaganie umierającego człowieka.

Dawid oczywiście nie tylko „modlił się w myślach”. On pewnie leżał twarzą do ziemi – złamany, skruszony, błagający Boga z głębi swojego serca. Dawid wiedział, że jego dusza potrzebuje ratunku, uwolnienia i zwracał się do Boga, by znaleźć to uwolnienie. Wiedział, że jest w tak trudnym położeniu, że jedynie Pan może mu pomóc. Powiedz jak Dawid Nie mogę polegać na doradcach, przyjaciołach, nawet na rodzinie. Moja jedyna nadzieja jest w modlitwie. Dlatego będę wołał we dnie i w nocy, aż Bóg usłyszy moje błaganie!

Jestem przekonany, że wiele chrześcijańskich rodzin desperacko potrzebuje tego rodzaju modlitwy „za duszę swoich dzieci”. Jeżeli naprawdę chcesz oglądać ratunek, jest na to przede wszystkim jedno miejsce - komora modlitwy, gdzie jak Dawid desperacko musisz wołać do Pana o zmiłowanie: Jestem osłabiony i bardzo przygnębiony, Krzyczę, bo wzburzone jest serce moje (Psalm 38,9). Być może z powodu wielu lat, które mijają, a wciąż odpowiedź nie przychodzi, zatraciłeś(aś) tę żarliwość, tę determinację. Pozwól, by Boże Słowo dzisiaj na nowo rozpaliło twoje serce do walki o swoje dzieci (współmałżonka, rodziców…). Mamy tak wiele obietnic, uchwyćmy się ich z nową siła i bądźmy wytrwali. Zakończę jedną z nich: Micheasz 7,7 Lecz ja będę wypatrywał Pana, będę wyczekiwał Boga mojego zbawienia. Mój Bóg mnie wysłucha.

Wasz Pastor Bogusław Wrzecionko