Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - O co się modlić? (M. Hydzik)

Czytelnia » Słowo od Pastora - O co się modlić? (M. Hydzik)

2016-06-03 13:46

W poprzednim rozważaniu zauważyliśmy, że modlitwa to nie medytacja ani uwielbianie lecz PROŚBA: Proście a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam, każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otwierają (Mt 7,7-8).

W powyższej wypowiedzi, Pan Jezus, nie precyzuje jednak, o co możemy prosić by otrzymać, ale odpowiedź na to pytanie odnajdujemy w innych wypowiedziach Pana Jezusa: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam (Mk 11,24) a także …proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. (Jan 15,7).
Czyżby to oznaczało, że mamy prawo prosić o każdą naszą zachciankę, i to nawet o te niegodziwe, służące do zaspokojenia ludzkich żądz bo słowo „wszystko” a także „o cokolwiek byście chcieli” zdaje się nie ograniczać tematów modlitwy. Z całą pewności nie! Nie każda zachcianka, nie każde życzenie, możemy przedkładać Bogu w modlitwie. Historia zna nieodpowiedzialne i absolutnie nie biblijne życzenia. Pomyślmy jak można nazwać poświęcanie, pokropienie przez duchownych armat, czołgów i innych narzędzi mordu. Czyż nie jest to jaskrawe nadużycie, albo jak traktować napisy na sprzączkach żołnierzy morderców: „Bóg z nami”. Czy te życzenia mieszczą się także w cytowanym słowie „wszystko”? Myśląc tymi kategoriami doszlibyśmy do straszliwych i absurdalnych nadużyć i herezji.

Biblia poucza nas, że pragnienie rzeczy niegodziwych jest grzechem. A skoro chcenie rzeczy niegodziwych jest grzechem to czy można mieć na tyle bezczelności by prosić Boga o ziszczenie grzechu? Nie. Słowa: „wszystko” „cokolwiek” nie obejmują grzechu. Bóg przecież choć miłuje grzesznika, nienawidzi grzechu.
A zatem, zanim ktokolwiek zdecyduje się prosić o coś Boga, musi być najpierw przekonany, że to o co zamierza się modlić, jest zgodne z wolą Bożą. Wtedy, i tylko wtedy, gdy wie jaka jest wola Boża, może śmiało i z odwagą stanąć w modlitwie przed Bogiem by Go prosić. Natomiast wszystkie inne pragnienia i chcenia nie mieszczące się w zakresie woli Bożej, należy bezwzględnie odrzucić. A tak w ogóle, to kochający Boga człowiek, powinien się przede wszystkim modlić, aby Duch Święty przejrzał jego pragnienia i chcenia i usunął te, które stoją w sprzeczności z wolą Bożą.
W moim przekonaniu tolerowanie pragnień, z którymi nie możemy stanąć szczerze przed Bogiem i rozmawiać z Nim o nich, są grzechem.

Wróćmy jednak do owej wypowiedzi Pana w okolicach Betanii: Wszystko o cokolwiek byście się modlili i prosili … otrzymacie… (Mk 11,24) i zadajmy sobie pytanie: Czyżby przenoszenie gór leżało w zakresie możliwości ludzi? Ewangelie nie notują ani jednego takiego przypadku by Pan Jezus kiedykolwiek przenosił góry. Historia nie notuje także aby kiedykolwiek w ogóle to się stało. Jakże bylibyśmy zdziwieni gdyby jednego dnia sprzed naszych oczu znikła Czantoria albo Klimczok bo ktoś poprzez wiarę przeniósł by je w inną stronę Polski. Jakim strachem napawałby nas fakt, gdyby ponad naszymi głowami fruwały góry przenoszone na modlitwę wiary jakichś ludzi. Myślmy zdroworozsądkowo! Czemu by to miało służyć? Śmiem więc twierdzić, że nie to miał na myśli nasz Pan, że nie oczekuje On od nas abyśmy robili to, czego On sam nie czynił, ani nie czynili Jego apostołowie.

Aby więc to zrozumieć, trzeba przede wszystkim zauważyć podstawową prawdę: nie wolno wyrywać słów z kontekstu. Tak postępują różnego rodzaju spekulanci. Jezus wypowiedział to słowo w określonych okolicznościach. W jakich? Pan Jezus w drodze z Betanii do Jerozolimy zetknął się z problemem. Był głodny i szukał fig na drzewie figowym. Tymczasem drzewo figowe nie miało owocu a tylko same liście. Problem z którym się spotkał Pan w sposób symboliczny przyrównał do góry. Bo rzeczywiście, każdy problem w życiu dziecka Bożego jest swego rodzaju górą, ciężarem który przytłacza i utrudnia życie. Dlatego Duch Święty nakazuje w Liście do Hebrajczyków aby złożyć z siebie wszelki ciężar gdyż to on nas usidla (12,1).
Dobrze, ale w jaki sposób możemy przerzucić wszelki ciężar owe przytłaczający nas jak góra? Odpowiedzi na tak postawione pytanie, udziela nam apostoła Paweł pisząc, nie troszczcie się o nic, ale troski wasze w modlitwie powierzcie Bogu (Fip 4,6).
Czasem wydaje mi się, że moje życie mogę przyrównać do pełzającego ślimaka. Gdziekolwiek pełznie dźwiga nieszczęsny cały swój ciężar w postaci skorupy. Pomyślmy, czy i my nie jesteśmy do niego podobni. W modlitwie składamy nasz ciężar Bogu, ale wstając z kolan zabieramy nasze problemy z sobą tam gdzie idziemy.
Obrazowo mówiąc, choć góry nie latają nad naszymi głowami, ale iluż chrześcijan dźwiga je codziennie na swoich barkach?

Kończąc można stwierdzić, że dopuszczalne jest według Słowa Bożego proszenie o wszystko, o rzeczy duże i małe, jeśli nie są one sprzeczne z wolą Bożą.

Pastor senior