Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Odporny na słowo (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Odporny na słowo (B. Wrzecionko)

2017-10-20 14:41

Być odpornym na Słowo, to słyszeć Słowo Boże, mówić, że je kocham, twierdzić, że jestem posłuszny, ale nie postępować według niego! W służbie dla Pana, ale też i w codziennym naszym chrześcijaństwie musimy zawsze stawiać sobie pytanie na ile Słowo Boże, które czytamy, słuchamy, a nawet innym zwiastujemy zmienia nas samych, na ile go po prostu wykonujemy!!! To jest moja zachęta, czy ostrzeżenie powtórzone za Jakubem, który przestrzega swoich czytelników pisząc: A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie.

W relacjach międzyludzkich dość częstym zjawiskiem jest wzajemne się oszukiwanie: pracodawcy oszukują pracowników i nawzajem, sprzedawcy kupujących, dzieci rodziców itd. Te oszustwa bywają czasem bardzo poważne i na dużą skalę, ale chyba częściej w relacjach międzyludzkich zupełnie drobne. Zawsze jednak motywacją oszukującego jest chęć uzyskania jakieś korzyści, czasem wymiernej w postaci zysku finansowego, czasem przynoszącej tylko (albo aż) zwiększenie poczucia swojej wartości, wzrost swojego wpływu, czy choćby zaimponowanie przed innymi. Zawsze w takich sytuacjach mamy dwie strony: oszukującego i oszukanego, tego który uzyskuje jakiś umowny zysk i tego, który ponosi stratę, choćby nawet tylko moralną czy wizerunkową. Patrząc na takie sytuacje oceniamy ich zawsze jednoznacznie, są zawsze naganne, nie można przecież zgadzać się, czy tolerować takie postępowanie , kosztem drugich. Jednakże pomimo naszego sprzeciwu i niezgody, każdy przyzna, że w tym wszystkim jest przynajmniej jakaś logika. Ten oszukujący choćby nawet pozornie, ale coś zyskał. Natomiast zjawisko o którym mówi Biblia, czyli oszukiwanie samego siebie jest już zupełnie pozbawione sensu i logiki.

Niestety, ale ten schemat oszustwa i w tym przypadku jest taki sam. W wyniku takiego „wewnętrznego oszustwa” następuje jakiś zysk i ponoszona jest jakaś strata. Zyskiem może być to, że nie musimy niczego zmieniać, z niczego rezygnować, nie dostosowywać swojego życia do oczekiwań Bożego Słowa. Tragedią jednak jest, że ten zysk bywa iluzoryczny, chwilowy, pozorny, a strata jest realna i niestety często przynosząca skutki rujnujące duchowe życie, przynosząca wręcz duchową śmierć. Oczywiście jest to proces, to najczęściej trwa dłuższy czas, początkowo delikatnie i niezauważalnie, by w końcu doprowadzić do tragedii.

W tym i w kolejnych artykułach będę chciał przyjrzeć się niektórym znanym biblijnym postaciom, którzy doskonale znając Boże Słowo zignorowali je, myśląc być może, że takie oszukiwanie samego siebie nie jest niczym niebezpiecznym.

Najpierw król Saul. Biblia nie pokazuje nam dokładnie stopniowego odchodzenia jego serca od Boga i posłuszeństwa Jego Słowu (jak nam to odkrywa w przypadku króla Salomona o którym będę pisał w następnym artykule) ale od razu pokazuje już jego zatwardziałe serce. Powtórzę raz jeszcze pierwsze zdanie tego artykułu: Być odpornym na Słowo, to słyszeć Słowo Boże, mówić, że je kocham, twierdzić, że jestem posłuszny, ale nie postępować według niego! To prowadzi do zatwardzenia, takiego że nic już serca nie porusza i nie zmienia się pod wpływem Słowa, czy kazań. Tak było właśnie w przypadku Saula. On słyszał wyraźne, mocne słowo: Idź więc teraz i pobij Amaleka, i wytęp jako obłożonego klątwą jego i wszystko, co do niego należy; nie lituj się nad nim, ale wytrać mężczyznę i kobietę, dziecię i niemowlę, wołu i owcę, wielbłąda i osła (1Sam 15 rozdział). Saul nie był posłuszny temu poleceniu. Zamiast tego Saul i jego lud oszczędzili Agaga i to, co było najlepsze wśród owiec i bydła, najtłustsze okazy i jagnięta, i wszystkiego, co było wartościowe. Wtedy pojawił się Samuel, a Saul w rozmowie z nim brnął dalej - stał się kłamcą! Samuel był przestraszony, bo usłyszał beczenie owiec, które Saul oszczędził i pyta: Więc dlaczego nie usłuchałeś głosu Pana, lecz rzuciłeś się na łup i uczyniłeś zło przed Panem?

Czy Saul był zatwardziały? Czy był już odporny na Słowo? Gdyby nie był, to dlaczego mówił takie jawne kłamstwa do proroka Bożego, który był dla niego tak dobry? Zobaczmy jak znowu kłamie: Przecież usłuchałem głosu Pana i wyruszyłem w pole, dokąd posłał mnie Pan. Złapany za rękę Saul zwalał winę na innych i wymyślał niesamowite wymówki by ukryć swój grzech: Ale lud pobrał z łupu w owcach i w bydle najprzedniejsze… aby je ofiarować Panu, Bogu twojemu

Samuel odkrywa sedno jego problemu. On wiedział, że Saul był już zatwardziały, odporny na Słowo, bo jego serce gdzieś stopniowo oswajało się z nieposłuszeństwem i doszło do tego, że praktycznie już było otwarte na czary. Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą. Saul, który tak dobrze rozpoczął, który słuchał i znał Boże Słowo, dlatego że Słowa tego nie wprowadzał w czyn- mówiąc językiem z listu Jakuba oszukiwał samego siebie - skończył jako szukający porad u wróżki i zmarł przedwczesną, straszną śmiercią.

Uważajmy więc co Bóg do nas mówi, czy to poprzez swoje Słowo, które czytamy, czy poprzez kazania, byśmy je pilnie wykonywali. Choćby nawet nas miało nas to coś kosztować. Nie warto oszukiwać siebie samego. Niech Bóg nam w tym dopomoże!

c.d.n.

Wasz pastor Bogusław Wrzecionko