Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Połowiczne posłuszeństwo (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Połowiczne posłuszeństwo (B. Wrzecionko)

2018-07-21 18:23

Dzisiejszy artykuł jest kontynuacją poprzednich, w których rozważałem kwestię bycia wykonawcą Słowa, nie tylko słuchaczem, oszukującym samego siebie. Pisałem na postawie życia króla Saula do jakiej zatwardziałości można doprowadzić swoje serce, które w wyniku niereagowania na wyraźne Boże polecenia staje się zatwardziałe i odporne na Słowo. Jak tragicznie zakończyło się jego życie! Skończył jako szukający porad u wróżki i zmarł przedwczesną, straszną śmiercią, choć tak dobrze rozpoczął.

Kolejną postacią, która wspaniale rozpoczęła, a tragicznie zakończyła, był król Salomon, o którym pisałem w poprzednim artykule. Cechą wspólną ich życia, przyczyną ich upadku, było niewykonywanie Słowa Pana, którego dobrze znali. Czyż już sam ten fakt nie powinien być dla nas ogromnym ostrzeżeniem? Czyż nie powinniśmy sobie zadawać tego prostego i oczywistego pytania: czy i mnie to może grozić? Czy na pewno jestem WYKONAWCĄ Słowa? Czy w moim życiu nie ma obszarów, czy tematów, w których nie jestem posłuszny? Jakże to niebezpieczne! Choć temat jest niezwykle szeroki, gdyż dotyczy bycia posłusznym KAŻDEMU Bożemu słowu, jednak chcę wrócić do kwestii tolerowania grzechu, która miała miejsce w życiu Salomona. Zrobił on początkowo jeden krok nieposłuszeństwa - wziął sobie za żonę córkę faraona; dla niego było to małżeństwo dla korzyści, ale w ostatecznie ten krok doprowadził go do tragicznych konsekwencji. Powodem jednak, dla którego chcę bliżej się przyjrzeć tej sytuacji, jest fakt, że ten upadek był bardzo powolnym procesem, w którego czasie Salomon cieszył się Bogiem, modlił się, otrzymywał odpowiedzi, służył, budował świątynię, a proces odchodzenia od Boga i upadku wciąż postępował. Dlaczego? Bo jego serce nie było szczere, myślał, że może służyć Bogu nie usuwając grzechu (córki faraona). Jego życie, jego posłuszeństwo Bogu było połowiczne, Słowo Boże przekonywało go połowicznie. Doświadczał połowicznego smutku, połowicznej pokuty – z połowicznymi zmianami! Bo zobaczmy: On ma świadomość i przekonanie, że coś z tym musi zrobić, że sprowadzenie córki faraona było grzechem, sumienie go oskarża, Bóg mówi do niego, ale jego reakcja jest połowiczna. Salomon zadecydował, by ją przenieść – na drugą stronę miasta! Córkę faraona Salomon przeniósł z Miasta Dawida do pałacu, który dla niej wybudował, gdyż powiadał: Nie powinna mieszkać moja żona w domu Dawida, gdyż są to miejsca święte przez to, iż Skrzynia Pańska weszła do nich. (2 Kronik 8,11). Przecież dobrze wiedział, co ma zrobić! Wiedział, czego Bóg od niego oczekuje! Bezwzględnie miał ją odesłać z powrotem do Egiptu.

Prawda jednak jest taka, że Salomon nie chciał z niej zrezygnować! Tak mu było wygodniej. Wiedział w swoim sercu, że to było złe i wewnątrz to go niepokoiło. Być może mówił do siebie „Tak, muszę coś z tym zrobić. Pokażę Panu, że jestem posłuszny, że zrywam z grzechem.” Czy jednak odesłał ją z powrotem do Egiptu? Wybrał połowiczne rozwiązanie, a to spowodowało, że coraz bardziej przyzwyczajał się do połowicznego życia, czyli do służby Bogu bez zerwania z grzechem, co najwyżej robiąc pozorne ruchy, mające na celu uspokojenie własnego sumienia.

Boję się, że i dzisiaj we współczesnym chrześcijaństwie, czy nawet w naszych kościołach mogą być połowiczni chrześcijanie – połowicznie przekonywani przez Słowo i połowicznie pokutujący – z połowicznymi zmianami w ich życiu, tolerującymi grzech, czy robiącymi pozorne ruchy.

Salomon zbudował świątynię i dokończył wszystkie projekty budowlane. Ale dalej żył w pewnych sprawach w nieposłuszeństwie, nie widząc w tym niebezpieczeństwa. Bóg był tak miłosierny, że dalej odpowiadał na jego modlitwy. Salomon dalej chodził trzy razy w roku, by składać ofiary i był radosny i zadowolony przed Panem.

To jest chyba najbardziej niebezpieczna pozycja dla chrześcijanina: Jego modlitwy dalej są wysłuchiwane i jest zadowolenie i radość. Jednak pozostają dziedziny nieposłuszeństwa, może skrywanego grzechu, gdzie Słowo nie ma absolutnego autorytetu, a wierzący jest zaślepiony na postępujące odstępstwo. Ale takie życie w końcu doprowadza do tragicznego finału

Zaczyna się od zwykłego nieposłuszeństwa wyraźnemu słowu od Boga. Kiedy dodamy do tego połowiczne przekonanie o grzechu, połowiczną pokutę, można skończyć jak Salomon! Gdy się zaś Salomon zestarzał, jego żony odwróciły jego serce do innych bogów, tak że jego serce nie było szczere wobec Pana, Boga jego… Toteż poszedł Salomon za Asztartą, boginią Sydończyków. Salomon postępował źle wobec Pana… Toteż Pan rozgniewał się na Salomona za to, że odwrócił serce swoje od Pana, Boga izraelskiego (1 Król 11,4-9).

Teraz Salomon był już zatwardziały, Słowo Boże nie miało na niego żadnego wpływu. Tam, gdzie kiedyś zbudował dom dla jednej kobiety, teraz stał cały harem. Córka faraona stała się jedną z tysięcy kochanek! Teraz Salomon był już stary, Bóg gniewał się na niego, do niego już nie przemawiał, on już nie modlił się do Boga i wszelka radość znikła, jego serce było chore. Jerozolima była zanieczyszczona pogańskimi świątyniami, zbudowanymi z wysokich podatków. Król wiele pił i był znudzony wspaniałymi domami i ogrodami. Jego serce było pełne bałwochwalstwa, a dni, kiedy rozmawiał z Bogiem, były już tylko dalekimi wspomnieniami.

Aż wierzyć się nie chce, że to ten sam człowiek, o którym czytamy choćby w 6 i 7 rozdziale drugiej Księgi Kronik, które opisują poświęcenie świątyni, pełne gorliwości modlitwy Salomona i Boże na nie odpowiedzi: Wtedy ukazał się Pan Salomonowi w nocy i rzekł do niego: Wysłuchałem twojej modlitwy i wybrałem sobie miejsce to na dom ofiarny. Gdy zamknę niebiosa, tak iż nie będzie deszczu, albo gdy każę szarańczy, aby objadła ziemię, albo gdy ześlę zarazę na mój lud, i ukorzy się mój lud, który jest nazwany moim imieniem, i będą się modlić, i szukać mojego oblicza, i odwrócą się od swoich złych dróg, to Ja wysłucham z niebios, i odpuszczę ich grzechy i ich ziemię uzdrowię. (2 Kronik 7,13-14). Muszę tu przypomnieć, że powyżej wspomniane cudowne wydarzenia dzieją się w tym samym czasie gdy córka faraona mieszka sobie w Jerozolimie. Cóż za niebezpieczny stan!!!

Uważajmy więc, patrzmy na swoje życie czy na pewno nie tolerujemy jakiejś „córki faraona” w swoim życiu. Nie próbujmy usprawiedliwiać swojego nieposłuszeństwa i znajdować wymówki na swoje „małe” grzechy! Bo wtedy proces odstępstwa postępuje, nawet w sposób niezauważalny, ale doprowadzi nas do duchowej tragedii.

W tym rozważaniu skupiłem się na kwestii tolerowania grzechu w swoim życiu. Ale bycie wykonawcą Słowa oznacza wykonywanie CAŁEGO Bożego Słowa. Kończąc, dotknę jeszcze jednego tylko aspektu naszego posłuszeństwa, wobec oczywistych poleceń Jezusa. Nie umiem pojąć, jak niektórzy choć czytają Biblię, nie wykonują Bożej woli odnośnie do chrztu wodnego w biblijnym jego znaczeniu i formie (czyli w wieku dorosłym i poprzez zanurzenie). Boga nie będą obchodzić nasze tradycje, nasze poglądy, ale nasze posłuszeństwo – wykonywanie Jego Słowa.

Zatem: Bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie.

Wasz Pastor Bogusław Wrzecionko