Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Praca czy modlitwa? (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Praca czy modlitwa? (B. Wrzecionko)

2018-09-05 10:55

Od października głównym tematem poruszanym w tych artykułach jest próba odpowiedzi na pytanie, co robimy ze słyszanym Bożym Słowem, ostrzeżenie jak bardzo niebezpiecznym jest niewykonywanie Jego Słowa, a też i zachęta, że warto być posłusznym. W niektórych miesiącach przerywałem ten cykl, gdyż różne wydarzenia, czy okoliczności (choćby święta) wymagały zmiany tematu. W tym artykule, choć miałem zamiar kontynuować ten temat i być może go już zakończyć, znów jednak kalendarz zborowy wymusza po raz kolejny zmianę tematu.

Cóż takiego mamy w czerwcu, może się ktoś zastanawiać, przecież nie ma żadnych świąt. Dla wszystkich z nas jednak czerwiec jest wyjątkowy, bo w skali roku najbardziej chyba nasycony jest pracą i działaniami ewangelizacyjnymi. Już w sobotę (2.06) mamy koncert ewangelizacyjny, a zupełnie podobny będzie w ostatnią sobotę czerwca (30.06). W drugi weekend organizujemy po raz kolejny Dni Opamiętania, a w czwarty weekend będzie miał miejsce Chrześcijański Festiwal Nadziei (wcześniej Festiwal Uwolnienia). Jak wiemy, spotykamy się w piątek (22.06) w amfiteatrze w Brennej, a dzień później na ustrońskim rynku, mnóstwo więc pracy przed nami, by sprostać wszystkim tym wyzwaniom, dlatego w kilku słowach chciałbym zachęcić cały zbór do aktywnego zaangażowania się przede wszystkim poprzez gorliwą modlitwę o te wszystkie wydarzenia (to może i powinien każdy), ale też i do służenia Panu z radością jak zachęcał psalmista w psalmie setnym.

Apostoł Paweł także motywował zbór w Koryncie do świeżego entuzjazmu i zapału do pracy dla Pana, również i ja, cytując jego słowa, dedykuję je całemu zborowi, a zwłaszcza wszystkim liderom i wszystkim pracownikom: Moi kochani przyjaciele, bądźcie wytrwali i nieugięci, nieustannie oddani pracy dla Pana. I pamiętajcie, że wasz wysiłek jest cenny w jego oczach i nie pójdzie na marne 1 Kor 15,58 (wg przekładu PSZ)

Ze słów apostoła Pawła jasno wynika, że pracy, służbie, czy nawet codziennemu naszemu „byciu świadkami”, zawsze może towarzyszyć trud, zmęczenie, czy zniechęcenie. Mimo to jednak Biblia wzywa, aby się na tym nie skupiać, ale patrzeć na Tego, któremu służymy, mając świadomość, że nasz wysiłek jest cenny w jego oczach i nie pójdzie na marne. Nie pójdzie na marne, więc wcześniej czy później przyniesie owoc! To jest jego obietnica, więc bądźmy wytrwali, bez względu na to ile tego owocu już dziś możemy oglądać. Po drugie wasz wysiłek jest cenny w jego oczach… Jakże zachęcające to Słowa. Oprócz tego, że nasz wysiłek ma sens, że wcześniej czy później będziemy mogli zobaczyć owoce, to jeszcze jest on cenny, miły dla Boga. On go widzi i docenia (choćby nikt z ludzi go nie zauważył), a w konsekwencji On go wynagrodzi.

Kolejna zachęta płynie z innego, jakże znanego fragmentu: „Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie; licz się z nim na wszystkich swoich drogach…” (Przyp 3,5). Często te słowa odnosimy do kwestii zaufania Bogu, kiedy jesteśmy w problemie, doświadczeniu, ale one jak najbardziej są też wezwaniem do całkowitego polegania na Bogu w naszej służbie, zadaniach i wyzwaniach jakie mamy wykonać. Inne przekłady jeszcze wzmacniają tę myśl: nie buduj nigdy na własnej mądrości! Czyli na własnym doświadczeniu, inteligencji, zdolnościach. Tak, to może być pokusą i niebezpieczeństwem, by robiąc coś po raz kolejny, opierać się na doświadczeniu, rutynie i wykonywać to już prawie schematycznie. Chcę zachęcić nas wszystkich, byśmy w każdej, może z pozoru prostej czynności ufali Panu i polegali na Nim tak, jakbyśmy robili to po raz pierwszy.

Jezus w Ewangelii Jana, rysując obraz latorośli czerpiącej życiodajne soki z krzewu winnego, mówi: bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Znamy ten fragment doskonale, ale po bliższym się mu przyjrzeniu, czy nie brzmi on trochę przesadnie? Przecież „bez Niego”, czyli bez całkowitego Mu zaufania, bez wcześniejszego zanurzenia się w Jego obecność (jak latorośl w krzewie), na pozór możemy wiele dobrego zrobić. Przecież wystarczy trochę umiejętności, zdolności, doświadczenia i zorganizujemy niejedną konferencję, spotkanie, ewangelizację, ale problem w tym, że duchowego znaczenia mieć to nie będzie.

Zobrazuję to przykładem elektrycznej lokomotywy. Jest to potężna maszyna zdolna do wykonania wielkiej pracy, do ciągnięcia ogromnego ciężaru wielu wagonów wypełnionych ładunkiem, pod jednym warunkiem, że jest podpięta do sieci trakcyjnej nad torowiskiem. Jeśli by ją odłączyć od źródła zasilania, to choć pozostaje tą samą maszyną z tymi samymi możliwościami, to jednak żadnej pracy już nie wykona, a wręcz jest przeszkodą na torach. Podobnie jest z nami, możemy wykonać wspaniałą pracę dla Pana, jeśli jesteśmy „podłączeni do Niego” i tylko wtedy!!! Patrząc więc w ten sposób, musimy z pokorą przyznać, że w słowach Jezusa bo beze mnie nic uczynić nie możecie nie ma ani cienia przesady. Ale patrząc z drugiej strony, z Nim możemy wszystko, o czym wielokrotnie zapewnia nas Słowo Boże. Zachęcam więc, byśmy przede wszystkim zadbali o Jego obecność, o Jego namaszczenie w swoim życiu, by wszelka praca wynikała z czasu z Nim spędzonego i serca z Nim złączonego.

Nie znaczy to wcale, że mamy nie dołożyć wszelkich starań, by wszystko, co leży w naszej mocy, wykonać najlepiej jak tylko potrafimy, dając z siebie 100% naszego zaangażowania, wierząc, że On położy na tym swoją błogosławioną rękę. Niedawno odkryłem bardzo ciekawe zdanie jednego z ojców Kościoła: „Pracuj tak jakby wszystko zależało od ciebie, ale ufaj tak jakby wszystko zależało od Boga”.

Jak więc można odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule artykułu? Praca, czy modlitwa? Słowo” modlitwa” jest tutaj oczywiście skrótem myślowym na potrzeby tytułu, ale rozumiemy go szerzej, jako zabieganie i trwanie w Jego obecności, co powyżej tłumaczyłem. Co zatem ważniejsze? Myślę, że rozumiemy, iż nie da się odpowiedzieć na to pytanie, wskazując na jedno z nich, gdyż oba są ważne i jedno wynika z drugiego.

Życzę więc każdemu z nas wiele świeżego zapału i radości ze służby w tym dziele, które jest przed nami. Wierzę też, że zaangażujemy się wszyscy, jeśli nawet nie w czynną służbę, to na pewno w modlitwę, bo od niej tak naprawdę zależy wszystko, chciałbym, by nikt nie traktował tego jako działania paru entuzjastów, ale pracę całego zboru, do czego z całego serca zachęcam Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na żniwo swoje. (Mat 9,37)

Wasz Pastor Bogusław Wrzecionko