Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Rzeka wody żywej (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Rzeka wody żywej (B. Wrzecionko)

2015-06-05 17:08

W minionych dniach świętowaliśmy jedno z najważniejszych wydarzeń dla Kościoła - zesłanie Ducha Świętego w dzień Pięćdziesiątnicy. Było to i wciąż jest przełomowym przeżyciem dla Kościoła Jezusa Chrystusa.

Widzimy apostołów, którzy od tego momentu z niesamowitą odwagą i mocą Ducha Świętego zmieniają świat wokół siebie. Dokądkolwiek się udali, tam szli z Bożą mocą ku zbawieniu, uwolnieniu i uzdrowieniu. Czytamy w Dziejach apostolskich wiele fascynujących opisów jak pierwszy Kościół szedł i przynosił życie w miejsca gdzie była ciemność i śmierć.
Można powiedzieć, że wypełniało się wtedy proroctwo jakie otrzymał Ezechiel, które zapisane jest w 47 rozdziale. Mowa jest tam o rzece wypływającej spod progu przybytku i spływającej na pustynię. Na początku był to niezbyt głęboki strumień, który im dalej, tym stawał się coraz szerszy i głębszy, aż przerodził się w ogromną rzekę.

Czy ta prawidłowość ma miejsce w naszym duchowym życiu? Jezus tak mówi o napełnieniu mocą Ducha Świętego ”…Z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej” oraz ”Stanie się w nim źródłem wody wytryskującej”. Pytanie – jeśli przeżyliśmy chrzest w Duchu Świętym, to czy ta rzeka w nas, wraz z upływem czasu staje szersza i głębsza, czy też brodzimy wciąż po kostki w rzece Ducha Świętego, czy nasza relacja z Nim jest tak głęboka, że już pozwalamy się nieść tym wodom? Tak powinno być!

Ezechiel 47 mówi o życiu, które płynie z tronu Bożego. Ta rzeka, to święte, uzdrawiające wody i kiedy płynie przez pustynię, przynosi życie dla wszystkiego, czego dotknie. Ona rozszerza się i pogłębia, aż jest w niej dość wody, by można w niej pływać.

”Te wody… spływają w dół na step i wpadają do Morza, do wody zgniłej, która wtedy staje się zdrowa i gdzie tylko potok popłynie, każda istota żywa i wszystko, od czego się tam roi, będzie żyło” (Ez 47, 8-9). Ta wizja opisuje coś co jest niezgodne z naturą. Jeśli rzeka wpada do morza, to naturalnym jest, że wody rzeki stają się tak samo słone, jak wody morza do którego wpłynęły. Natomiast w wizji Ezechiela dzieje się odwrotnie – rzeka Ducha Świętego uzdrawia morze. Możemy z tego wyciągnąć prosty wniosek: Jeśli Kościół (czyli każdy z nas osobiście) jest zanurzony w tej rzece żywej wody – UZDRAWIA ŚWIAT. Jeśli natomiast zaniedbuje i ignoruje tą płynącą rzekę nie wchodząc w jej nurt, nie dbając o napełnianie się Duchem Świętym – SAM ZOSTAJE ZMIENIANY PRZEZ ŚWIAT.

Pytania jakie każdy powinien zadać sobie samemu:
A co ze mną? Czy pływam w tej rzece Bożych uzdrawiających wód? Czy może pozwalam, by ta rzeka przepływała obok mnie?
Może winien jestem ignorowania Jezusa? Zaniedbuję „komorę modlitwy”, jestem nieposłuszny, ignoruję Jego Słowo i teraz stopniowo, to zaniedbanie stało się moim sposobem życia?

Zwróćmy uwagę co dzieje się z pustynią, gdzie ta rzeka nie dociera: ”Lecz jego bagna i bajora nie będą zdrowe, będą przeznaczone do zdobywania soli” (47,11).
Co to znaczy „być przeznaczonym dla soli”, jak mówi Ezechiel? To znaczy totalne wyjałowienie, bezowocność, pustkę, suszę, samotność. Pomyślmy o Morzu Martwym w Izraelu. Jest to zbiornik wody całkowicie oddany soli. Żadna ryba nie może tam żyć i żadna roślina rosnąć w nim i wokoło. Jest kompletnie jałowe.

Czy mogę powiedzieć jak Piotr i Jan do chromego człowieka przed Bramą Piękną świątyni: co mam to ci daję? Czy mam świeżą obecność i namaszczenie Ducha Świętego, które może przepłynąć w miejsce, gdzie jest choroba lub duchowa śmierć? Czy raczej stałem się takim bajorem – odizolowanym i wyschniętym bagnem? Czy moje życie jest bezpłodne, bez owocu dla Boga? Czy moje codzienne życie jest suche i samotne? Stałem się chrześcijaninem tylko z nazwy, bez mocy, bez wpływu na otoczenie?

Te pytania stawiajmy sobie nie po to, by się rozczulać nad sobą, dołować, czy pognębiać, lecz na nowo zapragnąć chrztu w Duchu Świętym (jeśli ktoś jeszcze nie przeżył) lub Jego świeżego namaszczenia.

Dlatego właśnie chcę zachęcać zbór do tego byśmy znów rozbudzili w sobie to gorące pragnienie Jego obecności i Jego pełni w swoim życiu. Obietnica brzmi jednoznacznie: ”Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije (…) a z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej” (Jan 7,37-38). Wykorzystujmy czas modlitwy w naszych domach, na spotkaniach modlitewnych, a także na wtorkowych nabożeństwach, które chcemy poświęcić na szukanie Pana. On jest wierny swojemu Słowu, jeśli z pragnieniem będziemy go szukać on zaspokoi głód naszych serc.

Wasz Pastor Bogusław Wrzecionko