Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Stosunek do cierpienia (M. Hydzik)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Stosunek do cierpienia (M. Hydzik)

2016-10-05 23:57

Księga Hioba znajduje się prawie w połowie Biblii tuż przed Księgą Psalmów. Uważa się ją za najstarszą księgę Pisma Świętego. Bibliści dowodzą, że była ona już przed Abrahamem, Mojżeszem i narodem Izraelskim. A skoro tak, to Hiob wierzył w tego samego Boga, w którego i my wierzymy.

Stwierdzenie to jest czymś zdumiewającym, ponieważ w owym czasie ludzie wierzyli i czcili wielu bogów. Nie wiemy w jaki sposób Hiob doszedł do takiego wniosku. Czy było to osobiste objawienie się Boga Hiobowi, czy też Hiob w jakiś inny sposób poznał Boga. W każdym razie zanim Bóg objawił się Abramowi, Mojżeszowi, objawił się wcześniej Hiobowi i jego czterem przyjaciołom.

Księga ta, przede wszystkim odnosi się do problemu cierpienia, które bywa udziałem ludzi, nawet tych szczerze kochających Boga.

Na samym początku tej księgi Bóg mówi, że Hiob to człowiek "nienaganny, prawy, bogobojny i stroniący od złego" (Hiob 1,1). Mimo tak wspaniałej opinii, wydanej przez samego Boga, nie był zwolniony z cierpienia. Bo cierpienie stanowi nieodłączny element naszego życia na tej ziemi. Żyjemy bowiem w upadłym środowisku, wśród ludzi z upadłą naturą.

Daje się zauważyć, że ludzie dotknięci przez cierpienie różnie reagują. A jak zareagował Hiob, gdy dotknęło go cierpienie? Sposób, w jaki zareagował, zachwycił nawet serce samego Boga.

Występujący tu na samym początku szatan - źródło wszelkiego zła działa-jawi się jako istota poddana suwerennej władzy i mocy Boga i może działać, ale w ograniczony przez Boga sposób.

W trakcie mojego życia zauważyłem, że stosunek do cierpienia Hioba jest różny. Niektórzy osądzają Hioba, że swoją postawą sam sprowokował atak szatana: "Bo to, czego się bałem, nawiedziło mnie, a to, przed czym drżałem, przyszło na mnie" (Hi 3,25).

Jeszcze inni w ogóle nie uznają tej księgi za natchnioną i jej nie czytają. Ze wstydem muszę przyznać, że dopóki byłem zdrowy, też tak ją traktowałem. Gdy jednak pojawiły się problemy z moim zdrowiem i zdrowiem mojej żony, zmieniłem zupełnie nastawienie do tej księgi. I muszę przyznać, że teraz jest ona dla mnie wielce pocieszająca i stanowi jakby tarczę obronną. Na jej treści mogę oglądać Boga jako kochającego Ojca i widzieć diabła jako wroga, któremu trzeba bezustannie się przeciwstawiać.

Jakiś czas temu rozmawiałem z młodym, gorliwym pastorem. I w tej rozmowie doszliśmy do Hioba. Reakcja mojego rozmówcy była między innymi taka: "To było w Starym Testamencie, dziś w Nowym Testamencie, w okresie łaski, Bóg już tak nie działa. Kiedyś był Bogiem, a teraz jest kochającym Ojcem, hojnym w odpuszczaniu, uzdrawianiu, itp."

Odpowiedziałem mu, że jest to postawa bardzo niebezpieczna, bo robi z Boga świętego Mikołaja, który porusza się we wszechświecie tylko po to, aby dawać, przebaczać itd. A przecież już na początku chrześcijaństwa ludzie cierpieli:
ukamienowany Szczepan, ścięty mieczem Jakub, kamienowany Paweł, zesłany na bezludną wyspę apostoł Jan. A list do Hebrajczyków ukazuje nam cały zastęp świadków, którzy cierpieli w straszliwy sposób. A co mamy powiedzieć o milionach spalonych na stosach i uśmierconych w inny sposób podczas tzw. "świętej inkwizycji", albo podczas rządów cesarzy rzymskich.

Należałoby więc zadać sobie pytanie: Dlaczego Bóg dopuścił, aby te okropności dotknęły Hioba, skoro Hiob był jakby ulubieńcem Boga?

Dlaczego czasem dzieje się to i w naszym życiu?

Jedyna racjonalna odpowiedź sugeruje, że właśnie dlatego, że kochał Boga, a Bóg jego, spotkało go to cierpienie. Gdyby był grzesznikiem, jak wielu żyjących wokół niego, diabeł by nawet na niego nie spojrzał.

Zauważmy raz jeszcze, że szatan nie narzeka przed Bogiem z powodu niegodziwego życia Hioba, ale zarzuca Bogu, że Hiob nie bez powodu prowadzi bogobojne życie. Uważa, że Bóg go rozpieszcza, obsypuje dobrami i chroni go, dodaje zarazem, że gdyby tylko mógł go dosięgnąć, to zaraz Hiob wszcząłby złorzeczenie Bogu (Hiob 1,11).

A co z nami? Czy też musimy przechodzić przez ogień doświadczeń, bólu i cierpienia?

W Dziejach Apostolskich apostoł Paweł twierdzi, "że musimy przejść przez wiele ucisków, aby dojść do Królestwa Bożego", a apostoł Piotr pisze: "...gdy trzeba zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami" (1P 1,6). Zauważmy przy tym, do jakich ludzi apostoł kieruje te słowa: do wychodźców, do wybranych. Ci wybrani musieli opuścić swoje domy, pola i uciekać w nieznane z powodu prześladowań: "W owym czasie rozpoczęło się prześladowanie zboru w Jerozolimie i wszyscy, z wyjątkiem apostołów, rozproszyli się..." (Dz 1,8).

W kolejnej części rozważań będę chciał zastanowić się nad powodami, dla których Bóg zezwala - gdy trzeba - abyśmy przechodzili przez różne cierpienie...

Pastor Michał Hydzik