Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Warto być posłusznym (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Warto być posłusznym (B. Wrzecionko)

2018-09-05 10:35

Cztery wcześniejsze artykuły poświęciłem na próbę znalezienia odpowiedzi na jedno ogromnie ważne pytanie: Co robimy z usłyszanym Bożym Słowem?

Wszyscy dobrze wiemy, jak wiele Słowa Bożego słuchamy, uczestnicząc w niedzielnych i wtorkowych nabożeństwach, na grupach domowych, obficie też karmimy się Słowem, czytając i studiując go codziennie, mamy go więc ogromną obfitość, nasze głowy i serca są nim nasycone. Wciąż jednak nie daje mi spokoju pytanie, w jakim stopniu to wszystko przekłada się na nasze codzienne życie? Tak więc, tym wersetem przewodnim dla całego tego cyklu były słowa z listu Jakuba A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. W tych kilku artykułach na podstawie Słowa Bożego, ale też analizując życiorysy niektórych wielkich mężów Bożych, udowadniałem, że słuchanie tylko Słowa, nawet przyjmowanie go, lecz nie wprowadzanie go w czyn, prowadzi do katastrofy duchowej. Tak właśnie wyglądała historia króla Saula, który tak dobrze rozpoczął, ale skończył jako szukający porad u wróżki i zmarł przedwczesną, straszną śmiercią.

Zupełnie podobnie, potoczyły się losy Samsona, który przez dwadzieścia lat był sędzią w Izraelu i króla Salomona przez długie lata używanego przez Boga. Wspólnym mianownikiem ich tragedii był fakt, że NIE WYKONALI SŁOWA, o którym dobrze wiedzieli i doskonale je znali.

Saul nie zabił całego dobytku Amalekitów, bo żal mu było tak pięknego bydła i połakomił się na łup; Salomon nie odesłał z powrotem do Egiptu córki Faraona, bo byłoby to niezręcznością polityczną rangi państwowej i ta doprowadziła go do totalnego odstępstwa; Samson nie porzucił Dalili, bo ją kochał i tak wszyscy trzej tragicznie zakończyli, bo nie zechcieli być posłuszni Słowu, którego doskonale znali.

Przypominam raz jeszcze te historie, by z całą mocą wyryło w nas się to zdanie: Nie warto być nieposłusznym. Natomiast w tym artykule, chciałbym odwrócić tę tezę i z podobną determinacją wykrzyczeć: WARTO BYĆ POSŁUSZNYM. Podobnie jak we wspomnianych już artykułach, tak i w tym przyjrzymy się historii człowieka, który był posłuszny i spróbujemy porównać obie postawy.

Mojżesz, bo o nim będę pisał, wybrał posłuszeństwo Bożemu Słowu, wprowadzając go w życie, co wiele go kosztowało, ale przyniosło wspaniałe zwycięstwo i chlubne świadectwo. Przez wiarę Mojżesz, kiedy dorósł, nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona, i wolał raczej znosić uciski wespół z ludem Bożym, aniżeli zażywać przemijającej rozkoszy grzechu, uznawszy hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu; skierował bowiem oczy na zapłatę. Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; trzymał się bowiem tego, który jest niewidzialny, jakby go widział (Hebr.11,24-27). Mojżesz mógłby mieć wszystko, złoto i srebro, konie, harem, wszystkie luksusy i przyjemności materialistycznego Egiptu! Był księciem Egiptu, z królewskiego dworu faraona. Ale on nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona. Ta decyzja pozbawiła go dosłownie wszystkiego. On uznał hańbę Chrystusową za większe bogactwo, niż luksusowe życie w Egipcie i wolał cierpieć z ludem Bożym. Mojżesz zwrócił swoje oczy na Jezusa, swojego Pana, a nie na rzeczy tego świata.

Jak wyglądała jego codzienność, gdy jako przywódca prowadził lud po pustyni? Tak naprawdę to za jego poświęcenie i oddanie służbie ludziom, powinien być na rękach noszony przez Izraelitów, a wcale tak nie było. Wiele razy go znieważani, nie chcieli go słuchać, złorzeczyli mu, nawet ukamienować go chcieli, ciągłe roszczenia, pretensje, frustracja, narzekanie ze strony ludu – oto codzienność jego służby. Gdyby tak porównać z codziennością pławiącego się w luksusie króla Salomona, to wypada ona bardzo blado i nieciekawie. Ale porównajmy końcowy efekt obu postaw. Odniosę się tylko do króla Salomona, bo jego wypowiedzi znajdujemy na kartach Biblii, więc mogę je zacytować. Gdyby Samson, czy Saul mogli swoje życie podsumować, pewnie dali by podobne świadectwo swojej wielkiej przegranej i zmarnowanej szansy, by poprzez posłuszeństwo Bogu, być u końca życia zwycięzcą.

Zobaczmy więc co Salomon, patrząc wstecz na swoje życie, powiedział: I niczego, czego tylko zapragnęły moje oczy, nie odmawiałem im; nie wzbraniałem mojemu sercu żadnego wesela (…) Potem zwróciłem uwagę na wszystkie moje dzieła, których dokonały moje ręce i na mój trud, który włożyłem w pracę. I oto: wszystko to jest marnością i gonitwą za wiatrem i nie daje żadnego pożytku pod słońcem (Kazn 2,10-11).

Dalej Salomon mówi w księdze Kaznodziei: I tak znienawidziłem życie (2,17); Bo cóż pozostaje człowiekowi z całego jego trudu i porywów serca (2,21) Nawet w nocy moje serce nie zaznaje spokoju (2,23). Dlatego uważałem zmarłych … za szczęśliwszych niż żywych (4,2). To tylko niektóre z jego wypowiedzi, ale już nawet z nich tchnie poczucie porażki i zmarnowanego, przegranego życia. A przecież wystarczyło posłusznie WYKONAĆ Słowo Boże w swoim życiu i byłby szczęśliwym spełnionym człowiekiem u końca dni.

A teraz popatrzmy na Mojżesza: W wieku stu dwudziestu lat jego oczy były zdrowe i miał pełnię sił fizycznych, kiedy Bóg odwołał go do domu. Bóg osobiście zabrał ciało Mojżesza! Oto Boże świadectwo zostawione dla ludzi odnośnie do Mojżesza w momencie jego odejścia: I nie powstał już w Izraelu prorok taki jak Mojżesz, z którym by Pan obcował tak bezpośrednio, przez wszystkie znaki i cuda, dla których posłał go Pan, aby je czynił w ziemi egipskiej nad faraonem (5Mojż 34,10-11)

Wniosek: Jednak warto być posłusznym!

Wasz Pastor Bogusław Wrzecionko