Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Wierzyli, ale nie otrzymali (M. Hydzik)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Wierzyli, ale nie otrzymali (M. Hydzik)

2016-02-20 11:39

Kolejne rozmyślanie na temat wiary piszę ku pokrzepieniu serc. Czyich serc? Tych wszystkich, którzy wierzyli, albo wierzą, a wciąż czegoś nie dostąpili albo jeszcze nie osiągnęli.

Ileż kazań słyszeliśmy już na temat wiary? Ileż książek przeczytaliśmy na ten temat? Słuchając i czytając zwykle utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że mając wiarę, osiągamy cel naszych pragnień i tęsknot. A jeśli tak się nie stało lub tak się nie dzieje, oskarżamy siebie o małą wiarę, a nawet popadamy w kompleksy i rezygnację, zewsząd bowiem słyszymy, co inni otrzymali dzięki wierze. Zamiast więc pokoju serca pojawiają się wyrzuty sumienia a nawet rezygnacja i zwątpienie.

Stan taki może dotyczyć wielu dziedzin życia, włączając w to także oczekiwanie na uzdrowienie ciała. Pamiętam, ile sobie czyniłem wymówek, gdy mimo modlitwy umierał młody człowiek albo starszy brat. Były to momenty kryzysowe, bo stało się zupełnie odwrotnie niż oczekiwaliśmy. Gdy osowiały zastanawiałem się, dlaczego tak się stało, Duch Święty przypomniał mi 11. rozdział Listu do Hebrajczyków, który przedstawia liczny obłok ludzi wiary, począwszy od Abla, na bezimiennych bohaterach wiary kończąc.

Gdy analizujemy ten rozdział, rzuca się w oczy zdumiewający fakt. Wspomnianych bohaterów wiary można podzielić na tych, którzy dzięki wierze coś osiągnęli: gasili moc ognia, zwyciężali, podźwignęli się z niemocy (chorób) i na tych, którzy wierzyli, ale nie osiągnęli. Ci pierwsi opisani są w wierszach od 7 do 35, a tym drugim poświęcony jest fragment od wiersza 36 do 39. Nieodpowiedzialnie byłoby myśleć, że ci drudzy nie mieli dostatecznej wiary i dlatego cierpieli, byli zabijani, przeżynani piłami, zaszywani w owcze skóry, tułali się po górach i nie podnosili się z niemocy. Prawda jest inna. Obie grupy w oczach Boga to ludzie wielkiej wiary. Gdyby tak nie było, Duch Święty nie umieściłby ich w tym samym spisie wierzących.

Czasem zastanawiam się nawet, czy przypadkiem wiara tych drugich nie była mocniejsza? Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: obu grupom grozi np. śmierć z rąk terrorystów islamskich. Jedną grupę po przesłuchaniu wypuszczono, a drugą skazano na tortury. W trakcie okrutnych tortur ponieśli oni męczeńską śmierć, ale nie zaparli się wiary. Wiara których była większa? Jedni osiągnęli wypuszczenie na wolność i zawdzięczają to wierze, drudzy, ukamienowani i w inny sposób torturowani, nie dostąpili uwolnienia, ale także nie zaparli się Chrystusa.

Albo inny przykład: choroba zaatakowała dwie osoby. Pierwsza z nich wezwała starszych i poprosiła o modlitwę i namaszczenie zgodnie ze słowami apostoła Jakuba i została uzdrowiona. Druga uczyniła to samo, ale choroba nie ustąpiła, ale mimo to nie przestaje ufać Bogu, nadal Go kocha i chwali. Przypuszczam, że ta pierwsza osoba może nawet posądzać tę drugą o brak wiary albo o grzech, który blokuje uzdrowienie. Ale czy ma rację? W moim przekonaniu nie ma racji! Gdyby biblijny Hiob nie był w stanie trwać w wierze mimo straszliwej choroby, Bóg nigdy by się nie zgodził na diabelską intrygę.

Wiara nie zawsze musi gwarantować nam to, czego życzy sobie nasza wola. Wydaje mi się, że pod wpływem różnych nauk w tym tzw. „Ruchu Wiary”, mamy trochę wypaczone jej pojęcie. Nie zawsze respektujemy wolę Bożą, nie modlimy się: „Bądź wola Twoja”, ale narzucamy Bogu „bądź wola moja”, bo ja tak wierzę. Nie wolno jednak Boga terroryzować naszą wiarą.

Na czym więc ma polegać owo pokrzepienie serc wspomniane na wstępie? Ano na tym, że nie wolno upadać na duchu, ani tracić zaufania do Boga, jeśli mimo wytrwałej modlitwy i wiary ciągle jeszcze nie posiedliśmy jej owocu. Zamiast takiej postawy módlmy się raczej: Bądź wola Twoja (Łk 1,3) i Jemu pozostawmy dalsze decyzje. Apeluję więc do Was, którzy jeszcze nie otrzymaliście, mimo waszej wiary: w górę serca!

Pastor Senior Michał Hydzik