Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - Wstąp na basztę, cz. 2 (M. Hydzik)

Czytelnia » Słowo od Pastora - Wstąp na basztę, cz. 2 (M. Hydzik)

2017-06-14 09:05

W poprzednim artykule przedstawiony był prorok Habakuk, któremu Bóg objawił, co ma się wydarzyć – czyli nadciągającą katastrofę. Na jego naród ze wschodu miały nadciągnąć wojska brutalnych Chaldejczyków. Godną naśladowania jest postawa proroka, który nie rozpaczał, nie panikował, ale udał się na basztę - miejsce odosobnienia, wyciszenia z dala od ludzi, miejsce nasłuchiwania, co powie Bóg. Najczęściej właśnie Bóg przemawia do człowieka, gdy ten się wycisza - „wchodzi na basztę” i nasłuchuje „co powie Bóg”. Bóg najczęściej przemawia w ciszy. Wspomniany był już ogród Eden, gdzie w ciszy właśnie Bóg przemawiał do człowieka, Mojżesz, który z dala od zgiełkliwego tłumu mógł słyszeć przemawiającego Boga, itd. Podobnie też było w życiu proroka Eliasza, kiedy przechodził przez bardzo trudny czas swojego życia.

W 1 Księdze Królewskiej Eliasz wydaje świadectwo o samym sobie: Gorliwie stawałem w obronie Pana (1Krl 19,10). Cóż z tego? Skoro synowie izraelscy porzucili przymierze z tobą, poburzyli twoje ołtarze, a twoich proroków wybili mieczem. Pozostałem tylko ja sam, lecz i tak nastają na moje życie, aby mi je odebrać. Stało się to przyczyną duchowego i psychicznego wyczerpania tego wielkiego sługi Bożego. Stało się to przyczyną ucieczki na pustynię i ukrycia się w pieczarze. Ale postawa ta była postawą wbrew woli Bożej. Wkrótce więc usłyszał Eliasz głos Boży: Co tu robisz, Eliaszu?

Myślę, że niejednemu dziecku Bożemu zdarzyło się w jakimś okresie życia znaleźć się w podobnej sytuacji, w podobnej pieczarze. Po wzniosłych i radosnych chwilach następuje pustynia i pieczara. Nie rozumiemy wtedy Boga i wydaje się nam, że zostawił nas w tym nieszczęściu. Ból opuszczenia przeszywa nasze serca. Dlaczego, o Boże, zostałem sam? Pytamy w bólu Boga, Boga któremu służyliśmy i którego kochaliśmy.

W godzinie największej depresji, Eliasz usłyszał: Co tu robisz Eliaszu?. Przez zadanie takiego pytania Bóg chciał dać do zrozumienia jemu i nam, że pieczara rezygnacji i depresji nie jest miejscem dla dziecka Bożego. A w jaki sposób Bóg przemówił do Eliasza? Oto siedząc przygnębiony w pieczarze, Eliasz usłyszał potężny i silny wicher wstrząsający górami, ale w tym wichrze nie było Pana. Potem było potężne trzęsienie ziemi i następnie płomienie ognia, ale w żadnym z tych zjawisk nie było Pana. Gdy przetoczyły się te budzące grozę zjawiska nastał cichy łagodny powiew i wtedy przemówił do przelęknionego i zrezygnowanego Eliasza Bóg (1Krl 19,11).

Najdobitniej wagę wyciszenia podkreślił jednak Jezus mówiąc: gdy pragniesz się modlić, wybierz zaciszne miejsce, zamknij drzwi za sobą i módl się do swego Ojca (Mt 6,6-7) (tłum. Liga Biblijna). Zauważmy, że w pierwszej kolejności akcent jest położony na „zaciszne miejsce”. Gdy Jezus się modlił, zwykle szukał zacisznych miejsc na górach albo w cieniu Ogrodu Getsemani. Ganił postawę faryzeuszy w modlitwie. Na czym polegał ich błąd? Polegał na tym, że oni modlili się na rogach gwarnych ulic i zamiast nasłuchiwać, co mówi Bóg, grzeszyli wielomówstwem, nie dopuszczając Boga do głosu.

Jedno z najbardziej znaczących miejsc w Biblii mówiących o wyciszeniu i słuchaniu to 1 Samuelowa rozdz. 3. Opisuje ona moment powołania Samuela na proroka. Samuel spał w świątyni, drzwi były już zamknięte, ludzie udali się już do domów, jedynie lampa Boża jeszcze się świeciła. Nawet stary kapłan Heli ułożył się do snu i wtedy w tej ciszy rozległ się głos Boga: Samuelu, Samuelu.

I wreszcie gdy Pan chciał przekazać swojemu słudze Janowi opis wydarzeń w czasach ostatecznych, zezwolił cesarzowi Domicjanowi, aby go zesłał na bezludną wyspę Patmos. Tam właśnie na tej „baszcie” Jan widział i słyszał to, co zapisał w Księdze Objawienie Św. Jana. Zdumiewające jest, że najczęściej powtarzającym się apelem tej Księgi jest: Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Wierzący mają mniejszy problem z mówieniem, mają natomiast problem ze słuchaniem głosu Ducha, bo to wymaga wyciszenia i skupienia uwagi jedynie na Bogu.

O! Gdybyśmy dołożyli starań, by wzorem Habakuka wejść na naszą „basztę” i nasłuchiwać, co nam powie Bóg, uniknęlibyśmy pewnie wiele błędów i porażek. Wejdźmy choćby na chwilę każdego dnia do naszej „baszty”, bo tam oczekuje nas nasz Bóg. Ne tłumaczmy się, że jesteśmy zbyt zajęci, by czekać na Boga.

Michał Hydzik