Betel.tv na Youtube Betel na Facebooku

Słowo od Pastora - "Wykorzystując czas" (B. Wrzecionko)

Czytelnia » Słowo od Pastora - "Wykorzystując czas" (B. Wrzecionko)

2015-05-10 22:32

Ap. Paweł w liście do Efezjan 5,16 mówi wykorzystując czas , gdyż dni są złe. O tym, że dni są złe i coraz gorsze pisałem w poprzednim (marcowym) artykule pt: „mocne korzenie”. Później jednak natrafiłem na proroctwo, które Bóg dał pewnej siostrze już 47 lat temu.
Poniżej zamieszczam jego treść (jest ono zaczerpnięte ze strony gostynin.blogspot.com).

Pewna starsza 90-letnia pani z Valdres w Norwegii w 1968 r. otrzymała od Boga widzenie. Ewangelista Emanuel Minos prowadził nabożeństwo w miejscu jej zamieszkania. Spotkał się z nią i ona opowiedziała mu co widziała. Ewangelista wszystko spisał, uważał jednak, że brzmi to nieprawdopodobnie i włożył to poselstwo do szuflady. Potem, prawie po trzydziestu latach zrozumiał, że na temat tego widzenia musi porozmawiać z innymi. Ta pani z Valdres była prostą godną zaufania chrześcijanką żyjącą na wysokim poziomie duchowym, miała dobrą opinię u wszystkich, którzy ją znali.

A oto co widziała:

”Widziałam czas przed przyjściem Jezusa i wybuchem trzeciej wojny światowej. Widziałam świat przedstawiony jako rodzaj globusa. Widziałam Europę, jeden kraj po drugim. Widziałam Skandynawię, widziałam Norwegię. Widziałam pewne sceny, które wydarzą się bezpośrednio przed tym, zanim ponownie przyjdzie Jezus, krótko zanim nastąpi ostatnie nieszczęście. Nieszczęście, jakiego dotychczas nie przeżyliśmy.” Ona wymieniła 4 etapy:

  1. Zanim Jezus ponownie przyjdzie i krótko przed wybuchem trzeciej wojny światowej będzie takie odprężenie, jakiego przed tym nie było. Zapanuje pokój między supermocarstwami na Wschodzie i na Zachodzie, i zapanuje długotrwały pokój. (Pomyślcie o tym, że to było powiedziane w 1968 roku, kiedy zimna wojna osiągnęła swój kulminacyjny punkt! E. Minos) W trakcie tego pokojowego okresu w wielu krajach dojdzie do rozbrojenia, również w Norwegii, a my nie będziemy przygotowani do trzeciej wojny światowej. A wojna rozpocznie się w taki sposób, jakiego nikt nie oczekiwał, z całkowicie nieoczekiwanego kierunku.
  2. Wśród chrześcijan zapanuje taka letniość, jak nigdy dotąd - odstępstwo od prawdziwego żywego chrześcijaństwa. Chrześcijanie nie będą otwarci na poważne, napominające prorocze zwiastowanie zanim przyjdzie Jezus. Nie będą chcieli słuchać jak dawniej o grzechu i zmianie swego życia. Zamiast tego pojawi się namiastka: Ewangelia dobrobytu. Nadrzędnym celem będzie, aby wiele osiągnąć – coś znaczyć. Dobra materialne i te rzeczy, których nam Bóg na Swej drodze nigdy nie przyrzekł, będą najważniejsze. Kościoły, domy modlitwy i salę zborowe wolnych kościołów będą coraz bardziej pustoszały, z drugiej strony za milionowe sumy budowane będą prestiżowe budowle! Zwiastowanie, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni przez wiele pokoleń, jak: wziąć Jego krzyż i naśladować Jezusa, zastąpią: rozrywka, sztuka, kultura, i to zacznie opanowywać kościoły, domy modlitwy, kaplice, tam gdzie należałoby z wzdychaniem bojować o odnowę, uświęcenie i przygotowanie na powtórne przyjście Jezusa. Stan taki będzie się nasilać w coraz większej mierze, krótko przed przyjściem Jezusa.
  3. Będzie miał miejsce upadek moralny, jakiego nigdy dotąd ta stara Norwegia nie przeżywała. Ludzie żyć będą "na dziko bez ślubu". (To był rok 1968, a ja nie wierzę że w tym czasie było znane pojęcie współżycia małżeństwa "na dziko". E. Minos) Nieczystość przedmałżeńska niewierność w małżeństwie będą całkowicie akceptowane i na wszystkie możliwe sposoby usprawiedliwiane. Pojawi się to nawet w chrześcijańskich kręgach i będzie tolerowane. To, co jest wbrew naturze – homoseksualizm, nie będzie uznawane za grzech. Krótko przed przyjściem Jezusa będą takie programy telewizyjne, jakich nigdy dotąd nie oglądaliśmy. (Telewizja dotarła właśnie w 1968 roku do Norwegii. E. Minos) Telewizja będzie przepełniona przemocą, okrutną przemocą tak, że ludzie będą się uczyć mordować, wzajemnie niszczyć, a na ulicach nie będziemy czuć się bezpiecznie. Ludzie będą naśladować to, co widzą. W telewizji będzie nie jedna stacja (1 pogram). (Ona nie znała pojęcia "kanał", którego my używamy obecnie. Dlatego nazwała kanały "stacjami". E. Minos) Będzie to tak samo, jak w radio gdzie możemy po kolei włączać jednego nadawcę po drugim, a to będzie pełne przemocy. Ludzie będą to oglądać dla rozrywki. Będziemy widzieć przerażające sceny morderstw i wzajemnego wyniszczania. A to będzie się rozpowszechniać w społeczeństwie. Również sceny cielesnego współżycia małżeńskiego będą pokazywane w telewizji. Te najintymniejsze wydarzenia w małżeństwie będą się ukazywać na szklanym ekranie. (To był rok 1968 i ja zaprotestowałem wskazując na to, że mamy paragrafy zabraniające czegoś podobnego. E. Minos) Wtedy ta starsza pani powiedziała: "Tak się stanie, a ty to zobaczysz. Wszystko to co mieliśmy kiedyś, zostanie zniweczone, a to najbardziej nieprzyzwoite zostanie pokazane naszym oczom."
  4. Ludzie z ubogich krajów w będą przybywać masowo do Europy. (W 1968 roku o takim napływie cudzoziemców nie było jeszcze mowy. E. Minos) Oni również przyjdą do Skandynawii i Norwegii. Ich będzie tak dużo, że ludzie będą myśleć o nich negatywnie i nieprzychylnie traktować. Będą ich tak traktować, jak Żydów przed wojną. Potem zostanie osiągnięta miara naszych grzechów. (Ja zaprotestowałem w sprawie napływu cudzoziemców. W tym okresie tego nie rozumiałem. E. Minos) Wtedy popłynęły łzy po policzkach tej starszej pani. "Ja już tego nie zobaczę, ale ty to będziesz mógł zobaczyć." I wtedy nagle przyjdzie Jezus i wybuchnie trzecia wojna światowa. To będzie krótka wojna. (Ona to w swoim widzeniu oglądała). Wszystko, co dotychczas widziałam w czasie wojny jest zwykłą zabawą porównaniu do tego, i to skończy się bombami atomowymi. Powietrze będzie tak bardzo zanieczyszczone, że nie będzie można oddychać. To przejdzie przez kilka kontynentów – Ameryka, Japonia, Australia i inne bogate kraje. Woda będzie skażona. Nie będzie możliwa uprawia ziemi. Rezultat powyższego będzie taki, że pozostanie tylko resztka. A ta resztka z tych bogatych krajów będzie próbować ucieczki do tych ubogich krajów, a tam będą tak samo źle i nieprzyjaźnie traktowani, jak my obchodziliśmy się z nimi, gdy byli u nas. Jestem szczęśliwa, że tego nie będę musiała oglądać, ale kiedy się ten czas przybliży, musisz się zdobyć na odwagę, by to opowiedzieć, co Ja otrzymałam to od Boga. Z tego wszystkiego nic nie jest sprzeczne z tym, co mówi Biblia. Ale ten, komu są przebaczone grzechy i dla kogo Jezus jest Panem i Odkupicielem, jest zachowany.

Czytając powyższy tekst, ma się wrażenie, że to nie proroctwo sprzed prawie pół wieku, ale artykuł z dzisiejszej prasy. Jakże wszystko to dziś stało się aktualne. Coś co wówczas wydawało się absurdalne, dziś wydarza się na naszych oczach.

Przyjście Pana jest bliższe niż nam się wydaje. Gdyby tak można było podnieść na chwilę zasłonę oddzielającą to co duchowe od tego co cielesne, jaki widok by się nam pokazał? Wszędzie byśmy zobaczyli przygotowania do ostatecznej rozprawy między światem światłości i ciemności. Bez wątpienia nadchodzi ostateczny konflikt – czas, kiedy wszyscy nieprzyjaciele będą poddani pod stopy naszego Pana. Bóg się przygotowuje! A my? Jego oblubienica?

Całe sedno mojego przesłania jest takie: Kiedy całe niebo i piekło zostały postawione w stan gotowości i wszędzie w całym duchowym świecie są gorączkowe przygotowania na ostateczną godzinę, miliony chrześcijan mocno śpią!

Rzeczy – to co posiadamy – mogą nas przywiązać do tego świata. Kiedy niebo i piekło przygotowują się do wojny, my „robimy zakupy”. Wieczne wartości są zagrożone! Przybliża się koniec wszystkiego, co znamy – a my zajmujemy się zabawą z naszymi zabawkami! Zamiast wykorzystywać te ostatnie chwile, część oblubienicy śpi, angażując swój cenny czas – w swoje telewizory, hobby, portale internetowe, w swoje wygody, w swoje „dobre życie.” To nie jest złe samo w sobie – pytanie - przy czym jest nasze serce?

Pismo powiada o dniach Noego, „jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki” (Mat 24,18). A o dniach Lota, „Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali” (Łuk 17,28).

Również i te działania nie były złe same w sobie. Jestem pewny, że sam Noe też musiał kupować i sprzedawać. Przecież prowadził budowę przez 120 lat! Ale kluczem jest to, że ci ludzie robili te wszystkie rzeczy do samego dnia sądu, zupełnie nie dostrzegając powstającej na ich oczach Arki. Więc nikt nie słuchał, nie zwracał uwagi i nie przygotowywał się. Nikt nie odrzucił ducha przywiązania do materialnych przyjemności!

Czyż dzisiaj nie jest podobnie?…

Dlatego chcę apelować: obudźmy się, wykorzystujmy czas. W jaki sposób?

Po pierwsze: zapuszczajmy mocne korzenie,
Po drugie: Ratujmy wydanych na śmierć, a tych, których się wiedzie na stracenie, zatrzymujmy (Przyp. 24,11)

Wasz Pastor Bogusław Wrzecionko